Koszmar Kuby i jego rodziny zaczął się w czerwcu 2023 od, wydawać by się mogło, zwykłego zapalenia uszu. Miesiąc antybiotykoterapii jednak nie przyniósł skutku, a chłopiec zamiast lepiej, czuł się coraz gorzej. Był bardzo blady, osłabiony, nie miał energii na zabawę z młodszym braciszkiem. Rodzice postanowili więc zabrać go na kontrolną morfologię krwi. Już po kilku godzinach otrzymali telefon, który zmroził krew w ich żyłach - mają natychmiast wstawić się w szpitalu, bo wyniki badań są bardzo złe. Jeszcze tego samego dnia trafili na onkologię, gdzie lekarze zdiagnozowali ostrą białaczkę szpikową.
- Synek przeszedł już operację ratującą życie, silne leczenie chemioterapią, wznowę… Jego cierpienie się nie kończy, a nam pękają serca… Niestety ze względu na zły stan zdrowia synka nie doszło nawet do zaplanowanego przeszczepu… - opowiadają rodzice. Komórki nowotworowe mnożą się w bardzo szybkim tempie. Intensywna chemioterapia zamiast zmniejszać ich liczbę, tylko spowalnia ich rozwój. Rodzice są też rozdarci. Walczą o życie jednego syna, a drugi, zaledwie 3-letni, też przecież potrzebuje opieki.
Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Kuba zakwalifikował się do leczenia w Holandii, które daje nadzieję na wyzdrowienie. Istnieje bowiem lek, który jest w stanie powstrzymać postęp choroby. Jak to jednak zwykle bywa w takich przypadkach, bardzo drogi. W przypadku konieczności leczenia na intensywnej terapii pobyt kosztować będzie około 3,5 tysiąca euro DZIENNIE! Do tego dochodzą koszty dojazdu, zakwaterowania, poboczne wydatki. Rodzina nie jest w stanie pokryć tego z własnych środków. Dlatego tak ważna jest pomoc. Każdy grosz się liczy! Pomóc chłopcu można poprzez wpłaty na: www.siepomaga.pl/kuba-zamelczyk