To był niezwykły mecz pod kilkoma względami. Nie tylko był bardzo emocjonujący pod względem rywalizacji, ale też podczas niego z karierą graczy pożegnali się dwaj ważni dla kościańskiego futsalu zawodnicy.
W niedziele, 8 marca, Futsal Kościan zmierzył się z drużyną Futsal Gostyń. Zanim jednak rozpoczęto grę, przyszedł czas na ważny i wzruszający moment, a mianowicie podziękowania dla dwóch osób: Krzysztofa Bartkowiaka i Marcina Napierały. Kończą oni bowiem swoją karierę jako zawodników. Podziękowania wręczyli m.in. Paweł Mrozkowiak, pełnomocnik prezesa Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej, a także zastępca burmistrza Kościana, Patryk Piasecki, który sam do niedawna był zapalonym futsalistą i oczywiście zarząd klubu i sami zawodnicy.
W końcu jednak przyszedł czas na spotkanie. Co ciekawie, obydwaj kończący karierę zawodnicy pojawili się na parkiecie. Mecz zaczął się jednak nie pomyśli kościaniaków, bo goście z Gostynia już po 1 minucie gry cieszyli się z bramki. Po kilku minutach grę jednak zatrzymano, a piłkarze utworzyli szpaler, którym Napierała i Bartkowiak zeszli po raz ostatni z boiska. Po wznowieniu gry można było ponownie usłyszeć jęk zawodu kościańskich kibiców, bo w 9 minucie goście strzelili kolejną bramkę. Tak też zakończyła się pierwsza połowa.
Przez większość połowy drugiej wynik także się nie zmienił, choć prób było wiele po obu stronach. Dopiero na 5 minut przed końcem spotkania bramkarza z Gostynia pokonał Franciszek Ruta. Wtedy tez obudzili się nieco kibice i usłyszeć można było doping kościaniaków. Po około 50 sekundach był już remis, a to za sprawą Jakuba Białego. Goście zaczęli się denerwować, pojawiły się też kłótnie z sędzią, co poskutkowało żółtymi kartkami. Po uspokojeniu sytuacji Futsal Kościan objął prowadzenie dzięki strzałowi Tobiasza Białego w 37 minucie. Kropkę na "i" w 38 minucie postawił Jan Martin i tym samym ustalił wynik na 4:2.
Po meczu i radości ze zwycięstwa zawodnicy weszli jeszcze na trybuny wręczając panią kwiatki z okazji ich święta. Był to przedostatni mecz kościaniaków w tym sezonie i ostatni u siebie. 15 marca zmierzą się jeszcze z KKF Konin, ale i tak wiadomo już, że Futsal Kościan zajmie drugie miejsce w tabeli drugiej ligi futsalu. Pierwsze pewnie okupuje A Seree Tee Krotoszyn. Sprawa trzeciego miejsca musi zostać rozstrzygnięta, teoretycznie szanse na ostatnie miejsce podium mają trzy drużyny, ale największe szanse ma Jaguar Gdańsk.
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu słaba. Trochę wyszliśmy bez chęci zdobywania bramek. Druga połowa już znacznie lepsza, a końcówka klasyczna w naszym wykonaniu, więc należy się cieszyć. Takie końcówki to nasz znak rozpoznawczy w tym sezonie. Cieszy też, że to już szósty mecz bez porażki, tym bardziej że rok temu, po fatalnej wiosennej rundzie niektórzy wieszczyli, że futsalu w Kościanie nie będzie. Jak widać jest zupełnie inaczej - podsumowuje Krzysztof Bartkowiak, trener drużyny z Kościana. Zapytaliśmy jeszcze, skąd decyzja o rezygnacji. - Jestem już emerytem i rencistą - śmieje się Bartkowiak. - Już dawno sobie obiecałem, że w wieku chrystusowym skończę. Właśnie skończyłem 33 lata, zdrowie już nie to, by grać na wysokim poziomie, więc czas kończy - dodaje. Na pytanie, czy zamierza zrezygnować też z funkcji trenera odpowiada, że czas pokaże.
Marcin Napierała również wskazuje, że do odejścia skłonił go już wiek. - Trzeba zrobić miejsce młodym. Wielu młodych do zespołu przyszło, chcą grać, a ja już swoje pograłem, wiele lat w piłce halowej, a tu rządzić powinna młodzież. Cały czas będę aktywnie grał, ale już na niskim poziomie, czy różnych turniejach, ale nie zawodowo. Chcę też więcej czasu poświęcić rodzinie - wyjaśnia Napierała. Na pewno więc go jeszcze zobaczymy, być może nawet nie tylko w roli piłkarza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze