Dwukrotnie w krótkim odstępie czasu wzywano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Raz do Kościana, do 4,5-letniego dziecka, a drugi do Kurowa, do 69-letniej kobiety.
Do obu zdarzeń doszło w poniedziałek, 12 maja. Najpierw, o godzinie 10.42, wezwano strażaków i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do pomocy 4,5-letniemu chłopcu. - Zgłoszenie było dość dramatyczne, bo wynikało z niego, że doszło nawet do zatrzymania krążenia. Na szczęście okazało się, że doszło do omdlenia, bez utraty funkcji życiowych - informuje Dawid Kryś, oficer prasowy kościańskiej straży. Właśnie z powodu charakteru zgłoszenia podjęto decyzję o wezwaniu LPR. Na miejscu zjawili się też strażacy i karetka pogotowia. Po udzielonej pomocy chłopiec odzyskał przytomność. Podjęto decyzję, by karetką przetransportować do go szpitala w Poznaniu Helikopter wylądował na stadionie w Kościanie.
Zaledwie dwie godziny później, ze względu na brak wolnych karetek pogotowia, śmigłowiec LPR wezwano do Kurowa. Doszło tam do zasłabnięcia 69-letniej kobiety. Przybyli na miejsce ratownicy podjęli decyzję, bo przetransportować ją helikopterem do szpitala w Puszczykowie.
W obu przypadkach lądowanie śmigłowca zabezpieczali strażacy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze