W Kokorzynie w piątek, 1 maja, odbył się pochód z okazji Święta Pracy. W nostalgiczny przemarsz wyruszyło mnóstwo osób, a po zakończeniu przygotowano dla nich dodatkowe atrakcje.
Pochód z okazji Święta Pracy zorganizowało Muzeum PRL Frania. Było to pierwsze takie wydarzenie i przyciągnęło mnóstwo osób. - Chyba we wrześniu ubiegłego roku zażartowałem, że coś takiego mi się marzy. Żona mnie podpuszczała, więc po cichaczu zacząłem działać w tym kierunku. Po nowym roku coraz bardziej w to brnąłem i się udało - mówi opiekun Muzeum i organizator pochodu. - Oprócz pochodu przygotowaliśmy gastronomię, różne stanowiska, mamy pi.... picie, jest kącik dla dzieci, plac zabaw, mamy orkiestry i występy, stragany z zabawkami, jest tego sporo i już sam się gubię. Tak jak kiedyś, po przemarszu pierwszomajowym, był festyn, więc musieliśmy zrobić to samo - opowiada.
Frekwencji spodziewał się sporej i te przewidywania się sprawdziły. - Takie rzeczy przyciągają ludzi, a każdy, z kim rozmawialiśmy na pomysł organizacji takiego wydarzenia pozytywnie reagował. W końcu to Wasze ludzie święto. Każdy z nas pracował, pracuje, albo ma zamiar podjąć pracę, a trochę zostało to zapomniane. Ostatni oficjalny pochód odbył się w 1988 roku, a rok później już nikt nie przyszedł, a skoro pracujemy, to musimy to świętować - wyjaśnia. Oczywiście spodziewa się też słów krytyki, ale zaznacza, że żadnych politycznych przesłanek tu nie ma.
Po zbiórce, która odbyła się na placu za muzeum, punktualnie w południe uczestnicy wyruszyli w przemarsz. Wiele osób niosło biało-czerwone chorągiewki, niektórzy ubrani byli w biel i czerwień, a niektórzy w stroje z czasów słusznie minionych. Pochód prowadziły mażoretki z grupy Rytmix, a za muzykę podczas pochodu odpowiadała Orkiestra Dęta OSP Kościan. Do przejścia była około 1,5-kilometrowa trasa ulicami Kokorzyna, z metą na placu za muzeum, gdzie odbywała się dalsza część imprezy. Oprócz wymienionych przez organizatora ciekawostek było też stoisko policji (tak, policji, a nie milicji), można było przypomnieć sobie zasady udzielania pierwszej pomocy i obejrzeć występy.
- Wychowany byłem w czasach komunistycznych i na wszystkie pochody chodziłem, nawet raz w Poznaniu na wojewódzkim byłem. W mojej rodzinie 1 maja był tradycją i biada, jakbyśmy nie poszli. Więc dziś też z obowiązku jestem, ale też spełnienie marzenia, bo dziś już takich pochodów nie ma. Jak tylko zobaczyłem, że będzie, to od razu postanowiłem, że nie odpuszczę. Frekwencja może trochę zaskoczyła, ale z drugiej strony Kokorzyn zawsze słynął z bardzo dobrej organizacji, jak chociażby dożynek. To jedna z najlepszych wiosek w powiecie kościańskim. Drugiej takiej nie znajdziecie nigdzie - opowiada pan Tadeusz, bardzo zadowolony, że może być uczestnikiem takiego wydarzenia.
Podobne zdanie mieli też inni uczestnicy, a niektórzy przyjechali nawet z daleka. Panie Jola i Danusia, siostry, przyjechały do Kokorzyna z rodziną aż z Poznania. - Fajna zabawa i wspomnienia tamtych czasów. Głównie jesteśmy jednak dla zabawy, bo pochodów już nie ma, a tutaj można wziąc udział w pochodzie, bez stresu, że ktoś to kontroluje. Jest bardzo fajnie, no i przynajmniej to inne spędzanie czasu wolnego, niż tylko grill - opowiada pani Jolanta. Panie przebrały się także w białe koszulki i czerwone spódnice, założyły też czerwone krawaty.
Oczywiście nie mogło też podczas imprezy zabraknąć kultowych, PRL-owskich pojazdów. Królowały głównie "Maluchy", ale był też Duży Fiat, Trabant i Polonez, a nawet Volkswagen Golf.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Świetne wydarzenie, wspaniałe przeżycie i doskonała organizacja. Trasa pochodu do pokonania przez każdego (nie jestem w pełni sprawna). Możliwość zwiedzenia świetnego muzeum (czułam się jak w moim domu albo u mojej babci Gieni!). Kawa w koszyczku (specjalność Muzeum!) postawiła na nogi, a wnuczki były zachwycone oranżadą w woreczkach, cukrową watą i strefą dla dzieci oraz swoimi nowymi warkoczykami! Występy lokalnych zespołów umiliły czas po pochodzie, a smaki gatronomiii przypomniały dawne czasy. Duże brawa dla organizatorów imprezy, stanęli na wysokości zadania! Mam nadzieję, że za rok będzie powtórka, chętnie znowu pójdę w pochodzie z naszą flagą i dzieciakami!
Świetne wydarzenie, wspaniałe przeżycie i doskonała organizacja. Trasa pochodu do pokonania przez każdego (nie jestem w pełni sprawna). Możliwość zwiedzenia świetnego muzeum (czułam się jak w moim domu albo u mojej babci Gieni!). Kawa w koszyczku (specjalność Muzeum!) postawiła na nogi, a wnuczki były zachwycone oranżadą w woreczkach, cukrową watą i strefą dla dzieci oraz swoimi nowymi warkoczykami! Występy lokalnych zespołów umiliły czas po pochodzie, a smaki gatronomiii przypomniały dawne czasy. Duże brawa dla organizatorów imprezy, stanęli na wysokości zadania! Mam nadzieję, że za rok będzie powtórka, chętnie znowu pójdę w pochodzie z naszą flagą i dzieciakami!