Ponad setka klasycznych pojazdów, samochodów i motocykli, wyruszyła w sobotę w III Czempiński Rajd Klasyków. Zainteresowanie ponownie było ogromne, a wydarzenie co roku przyciąga więcej osób.
Czempiński Rajd Klasyków zorganizowano już po raz trzeci. Zainteresowanie wydarzeniem było w tym roku ogromne, a na parkingu przy Czempińskim Centrum Sportu zabrakło nawet miejsc dla wszystkich pojazdów. Widać więc, że impreza ta spodobała się miłośnikom motoryzacji, bo oprócz wyruszających w rajd zjawiło się też mnóstwo osób, które chciały obejrzeć kultowe, klasyczne i ciekawe samochody i motocykle. - Zaczynaliśmy od małego grona aut, a w dniu dzisiejszym mamy prawie 110 załóg, więc z roku na rok nas przybywa. Ten parking robi się już powoli za mały i mamy problem, żeby się pomieścić, co oznacza, że impreza się przyjęła i już na pewno wiemy, że w przyszłym roku też ją zorganizujemy. Mamy też atrakcje dla dzieci, dla całych rodzin, lody, stoiska sponsorów, jest policja ze stanowiskiem bezpieczeństwa, strażacy pokazujący pierwszą pomoc, będzie się więc działo - mówi Tomasz Teszner, współorganizator imprezy.
Oficjalne rozpoczęcie wydarzenia zaplanowano na godzinę 11.00, ale już sporo wcześniej parking zapełnił się samochodami. Mnóstwo było zwłaszcza "Maluchów", ale nie zabrakło też mnóstwa innych kultowych aut - dużych Fiatów, BMW, Polonezów, Volkswagenów, czy nawet aut zza oceanu. Spore wrażenie robił też Volkswagen Garbus pana Dominika Adamskiego z Wolsztyna i jego żony, pani Ewa. - To jest Garbus z 1963 roku. Jest w pełnym oryginale, choć był malowany i zrobione były tapicerki. Silnik za to nie był robiony. Przynajmniej raz w tygodniu go poleruję, zajmuję trochę czasu, tym bardziej, że mam też inne samochody, między innymi trabanta do wykończenia. W sezonie jeździmy często na różne zloty, eventy i inne wyjazdy - opowiada pan Dominik. Jak podkreśla, padło na Garbusa, bo spodobał się jego żonie. - Jest piękny, ładny, elegancki i mamy do niego sentyment. Tak się zastanawiam czasem, czy to nie jest pierwsza miłość mojego męża, a ja jestem chyba drugą miłością, bo od kiedy mamy tego Garbusa, to mąż spędza bardzo dużo czasu w garażu - śmieje się pani Ewa. Cieszy ją jednak to, że mąż ma takie hobby i sama też powoli się w to wciąga.
Ciekawym okazem był też Polonez strażacki należący do Marka Piechowiaka z Głuchowa. - To Polonez Rover odkupiony cztery lata temu od straży pożarnej pod Lubinem. On jeździł w państwowej straży, ma nawet oryginalne oklejenie. Moim pierwszym samochodem był Polonez z silnikiem Rovera i takiego szukałem, a straż pożarna miała akurat taki w najlepszym stanie. Przez ostatnie trzy lata ten samochód nie jeździł, jeszcze dziś rano wymieniałem olej, więc od dawna nim nie jeździłem, będzie to dla niego pierwszy rajd. Poprzednie czempińskie rajdy pokonywaliśmy dużym fiatem - wyjaśnia pan Marek. Jego rodzinie takie hobby się podoba, zwłaszcza kilkuletniemu synowi, Olkowi. - Nie jest taki zwykły, więc jest taki fajny - odpowiada na pytanie co mu się podoba w tym aucie Olek.
W końcu, kilkanaście minut po 11.00, uczestnicy wyruszyli w trasę. Po drodze załogi muszą odwiedzać punkty w kolejnych sołectwach gminy Czempiń i wykonywać na nich różne zadania. Już same nazwy niektórych zapowiadają ciekawe wyzwania: "Test na prawo jazdy z PRL-u", "Pitstop siłacza", "Jazda po Wiejskim Weselu". Zabawa będzie więc na pewno przednia. Imprezę zorganizowała grupa "Czempińskie Klasyki", a w organizacje włączyło się wiele osób, firm, jednostki OSP, koła gospodyń oraz sołectwa: Srocko Wielkie, Jarogniewice, Piechanin, Słonin, Piotrowo Pierwsze, Sierniki, Piotrkowice, Borowo, Stary Gołębin.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze