Dwie niezwykle ciekawe atrakcje przygotowało Muzeum Regionalne w Kościanie na Noc Muzeów. Było coś dla miłośników retro gier, jak i coś dla miłośników zagadek i poszukiwań.
Po raz kolejny kościańskie Muzeum Regionalne włączyło się w akcję "Noc Muzeów", która tym razem przypadała na sobotę, 17 maja. Tegoroczna edycja była niezmiernie ciekawa. Na piętrze ratusza można było bowiem pograć na automatach do gier retro. Wśród tytułów nie zabrakło tak znanych pozycji jak Mario, Street Fighter, Mortal Kombat, czy Pac-Man. Atrakcja ta przyciągnęła mnóstwo osób, także całe rodziny. Dzieci mogły poznać stare gry i spróbować swoich sił na automatach do gier, a ich rodzice powrócić do czasów młodości, powspominać i przetestować swoją pamięć, czy pamiętają jeszcze kombinacje, które pozwalały w grach wykonać odpowiednie akcje.
- Przywieźliśmy piętnaście automatów arkadowych, wszystkie to klasyki z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, żeby ludzie poznali tę starszą kulturę gamingu, żeby zobaczyli z czego wywodzą się dzisiejsze konsole, dzisiejsze gry. Świetnym przykładem są bijatyki, bardzo popularne dawniej na automatach, z których dzisiejsze nadal czerpią mnóstwo elementów. Mamy grę Mario, która dziś kojarzy się głównie z wyścigami, a przecież gry z tej serii to było kiedyś zupełnie co innego, więc dzisiejsi gracze mogą zobaczyć, z czego to się wywodzi - opowiada Karol Bąbelewski z VR Point z Wrocławia.
Automaty do gier nieco są różnią od tych znanych wszystkim z salonów gier sprzed 20, czy nawet więcej lat. Przede wszystkim pod względem wydajności, ale też wielkości. Mają jednak te same gry co kiedyś, a wyższa wydajność sprawia, że przyjemność z grania jest jeszcze lepsza niż kiedyś. Jak dodaje pan Karol, największym zainteresowaniem cieszy się druga część gry Mortal Kombat, a także wspomniane już gry z serii Super Mario. Widać też różnice w podejściu dzieci i dorosłych do automatów arkadowych. Dzieci podchodzą spokojnie, raczej z ciekawością, niż dużym zaangażowaniem, za to w ich rodzicach często budzi się tęsknota za minionymi czasami, ale też duch rywalizacji.
Z kolei na kolejnych w salach wystawowych muzeum przygotowano coś dla miłośników poszukiwań i zagadek. Uczestnicy gry musieli odwiedzić wszystkie wystawy i rozwiązać po trzy zagadki w każdej, by uzyskać kod do otwarcia skrzynki, w której ukryto pieczątki potwierdzające wykonanie zadania. Warto było korzystać z wirtualnego spaceru udostępnionego na stronie internetowej muzeum, ponieważ jedną z cyfr kodu z każdej wystawy można było odszukać dzięki porównaniu wersji wirtualnej wystawy i tej rzeczywistej. Oprócz tego trzeba było też odnaleźć przedmioty zamienione miejscami, a także przedmioty niepasujące do epoki. Kody odczytywać można było dzięki specjalnej lampce ukazującej cyfrę napisaną niewidzialnym atramentem.
Poszukiwania te sprawiły mnóstwo radości uczestnikom gry, choć bywały też momenty zwątpienia, czy frustracji, bo niektóre zagadki były naprawdę trudne do odkrycia. Po zdobyciu wszystkich pieczątek na kończących grę czekały nagrody.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze