To były emocjonujące dwa dni w Śmiglu. W sobotę i w niedzielę odbywał się Moto Piknik, charytatywna impreza dla nastoletniego Mateusza Skrzypczaka, który potrzebuje wsparcia w walce z chorobą.
Moto Piknik zorganizowano już po raz piąty. Podczas tegorocznej edycji przeprowadzano zbiórkę na leczenie 13-letniego Mateusza Skrzypczaka, który choruje na twardzinę ograniczoną - rzadką, przewlekłą i nieuleczalną chorobę o podłożu autoimmunologicznym. Wesprzeć chłopca postanowiło mnóstwo osób, zarówno włączając się w organizację imprezy, jak i przybywając na nią i korzystając z atrakcji, a tych było mnóstwo.
Przede wszystkim imprezę podzielono na dwa dni. W sobotę na Placu Targowym w Śmiglu pojawiło się trochę pojazdów, stanęły dmuchańce, basen i inne atrakcji dla dzieci, odbywały się licytacje i pokazy, ale przede wszystkim koncerty. Przybyło sporo ale osób, ale o tłumach nie można było mówić. Te pojawiły się za to w niedzielę. Niemal cały plac zapełnił samochodami. Były pojazdy kilkudziesięcioletnie i takie, które dopiero niedawno wyjechały z fabryki, były pojazdy kultowe i takie niczym się niewyróżniające, były samochody przerobione w różny sposób, czy w niecodzienny sposób pomalowane, jak chociażby mały fiacik na żółto z motywami z kreskówki "Pszczółka Maja". Nie zabrakło motocykli, quadów, ciężarówek, quadów, mówiąc krótko, było wszystko to, co interesuje miłośników motoryzacji.
Oprócz tego podobnie jak dzień wcześniej odbywały się pokazy, licytacje, stanęło sporo stoisk handlowych, była bogata strefa gastronomiczna, nie zabrakło policji i straży, przeprowadzano też znakowanie rowerów w ramach systemu Wiberoo, można była przypomnieć sobie zasady udzielania pierwszej pomocy. Nic dziwnego, że wszystkie te atrakcje przyciągnęły sporo osób. Pojawili się też uczestnicy Rajdu Wiatraka, który właśnie podczas Moto Pikniku miał swoją metę.
Wśród uczestników nie mogło zabraknąć samego Mateusza i jego rodziców, którzy aktywnie wspierali organizatorów. - To jest choroba autoimmunologiczna, choroba tkanki łącznej. Tak do końca nie wiadomo, czy uda się to wyleczyć, ale robimy wszystko, by tak było. Jest możliwość leczenia, z której korzystamy. Co cztery tygodnie musimy być na wlewach, musimy być na lekach imunnosupresyjnych. Choroba objawia się tym, że jest podskórny zanik mięśni. Mati ma krótszą rękę i nogę, co wymaga zaopatrzenia ortopedycznego, by nie cierpiał na tym kręgosłup - opowiada mama Mateusza, Joanna Skrzypczak. Jak podkreśla, koszty miesięczne są spore, bo leki, rehablitiacja, środki ortopedyczne kosztują, a do tego dochodzą koszty dojazdów, co łącznie przekłada się na wydatek rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie. Pomoc więc się bardzo przyda. Impreza bardzo się rodzinie podobała. - Jest naprawdę super, dużo ludzi, dużo samochód, rewelacja - podkreśla tata Mateusza, pan Daniel.
Jeśli ktoś nie mógł wesprzeć nastolatka w walce z chorobą osobiście, to nadal może to zrobić poprzez zbiórkę na "siepomaga" (TUTAJ). Oprócz tego można przekazywać 1,5% podatku, a informacje jak to zrobić i KRS znajdziemy również na "siepomaga".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze