Mimo niezbyt sprzyjającej pogody sporo osób zjawiło się na plaży w Krzywiniu by wesprzeć tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W Krzywiniu Wielkoorkiestrowe granie nie mogło się obyć bez morsowania w tamtejszym jeziorze, organizowanego przez klub Mrozoodporni Krzywiń. Morsowanie dla WOŚP to już bowiem wieloletnia tradycja tego klubu i wielu osób z gminy Krzywiń i nie tylko.
Do wody, po wspólnej rozgrzewce, weszło kilkadziesiąt osób, ale nie byli to wszyscy morsujący tego dnia, bo wiele osób postanowiło wejść do mroźnej wody nieco wcześniej, a potem bez kolejki skorzystać ze stojącej na plaży mobilnej sauny. Były też ogniska, nad którymi można było sobie upiec kiełbaski, można było posilić się gorącą zupą, czy skosztować pysznych, słodkich wypieków. Nie zabrakło morsów z zaprzyjaźnionych klubów, m.in. z Gostynia i Krzemieniewa, ale też osób niezrzeszonych z okolicznych miast i miejscowości.
- My jesteśmy akurat z Kościana, przyjechałyśmy w szczytnym celu - podkreśla pani Gizela. Wybrała jezioro w Krzywiniu, bo woli morsować w jeziorze, niż w basenie, a przeważnie robi to w Cichowie. - Było za*ebiście! W tym roku morsuje pierwszy raz. Koleżanka Gizela mnie zainspirowała i dziś jest mój piąty raz, jak weszłam do lodowatej wody - mówi pani Ilona. - Morsowanie to samo zdrowie, więc namawiam najbliższych - dodaje pani Gizela. Po morsowaniu zamierzały wrócić do Kościana i wziąć udział w dalszych wydarzeniach.
Wielu z kąpiących się postanowiło robić to w charakterystycznych, wyróżniających się strojach. Niektórzy mieli na sobie hawajskie naszyjniki, wianki na głowach, a grupka Zimne Misie przebrała się w biało-czerwone barwy. Jak podkreślały panie, to zarówno patriotyczne, jak i jeszcze świąteczne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze