Reklama

Morsowanie dla Emilki i Poli w Nowym Dębcu [ZDJĘCIA]

Sporo osób pojawiło się dziś w Nowym Dębcu, by wspólnie wejść do wody. Mikołajkowe morsowanie było okazją, by pomóc dwóm dziewczynkom - Emilce i Poli.

Mikołajkowe Morsowanie w Nowym Dębcu stało się już tradycją. Tegoroczna edycja, odbywająca się pod tajemniczym hasłem "Napad na Mikołaja", odbywała się dla dwóch dziewczynek: Emilki z Gorzyc i Poli z Koszanowa, które potrzebują pomocy w walce z chorobami. W tym roku dopisała pogoda, wspomóc bohaterki postanowiło więc sporo osób. Zjawiły się kluby morsów z Kościana, Racotu, Krzywinia, Krzemieniewa, Gostynia, Stęszewa oraz innych miejscowości.

Na miejscu panowała niezwykła atmosfera, podkreślona mikołajkowymi strojami wielu uczestników. Najpierw rozstrzygnięto konkurs na najlepsze przebranie, a wejście do wody poprzedziła wspólna rozgrzewka. Do zimnej wody weszło kilkadziesiąt osób. Organizatorzy zadali sobie wiele trudu, by uczestnicy wydarzenia mogli cieszyć się nie tylko morsowaniem, ale i dodatkowymi atrakcjami. Podobnie jak przed rokiem przy plaży stanęła mobilna sauna, jacuzzi, a także fotobudka 360 stopni. Wszystkie te rzeczy cieszyły się ogromnym wzięciem. Zakupić można było domowe ciasta, ciepły posiłek, a Towarzystwo Bartników ze Śmigla oferowało pyszne, zdrowie i przede wszystkim lokalne miody i inne produkty wytwarzane dzięki pszczołom. Wystarczyło wrzucić coś do puszeczki i wesprzeć dziewczynki. Atmosferę dopełniała świąteczna. którą serwował DJ Emek. Nie mogło też zabraknąć napaści na Mikołaja. Dzieci goniły dwóch przebierańców zrywając z nich śnieżynki, za które otrzymywały słodkie nagrody. Na koniec przyszedł czas na piękny tort wykonany przez Ciotkę Bezę.

Reklama

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wyszła taka inicjatywa dla Emilki. Powiem szczerze, że pieniądze bardzo nam się przydadzą. Córka jest chora na nieuleczalną chorobę genetyczną, zespół Emanuel. Jest drugim dzieckiem w Polsce z tą chorobą. Emilka ma 7 lat i jeszcze nie chodzi i nie mówi. Dzięki rehabilitacji stawiamy pierwsze kroki - opowiada Paulina Hohorek, mam dziewczynki. Emilka żywiona jest dojelitowo, od 4 lat musi oddychać przez rurkę tracheostomijną. Pieniądze najbardziej potrzebne są na rehabilitację, którą odbywa pięć razy w tygodniu, z czego tylko dwa razy koszty pokrywa Narodowy Fundusz Zdrowia. Sporo kosztuje też specjalistyczny sprzęt niezbędny na co dzień.

- Pola ma 6 lat. Ma stwierdzoną padaczkę i opóźnienie rozwoju i mowy. Na szczęście od 4 lat ataków padaczki nie ma, dzięki dobrze dobranym lekom, ale jest spory problem z mową. Ćwiczymy, przechodzimy wszystkie możliwe terapie, ale to niestety kosztuje. Potrzebne też są pieniądze na badania genetyczne i dalszą diagnostykę, by w ogóle dowiedzieć się dokładnie, co Poli jest, dlaczego nie ma tej mowy. Cieszymy się, że tyle osób tu jest i dziękujemy wszystkim, którzy pomagają, nie tylko nam, ale innym dzieciom też - mówi Daria Gubańska, mama Poli.

Reklama

Dziewczynkom można też pomóc poprzez portal się pomaga:

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama