Piłkarki Juna-Trans Women Stare Oborzyska swój ostatni mecz rundy jesiennej rozegrały na własnym boisku. Niestety, mecz do udanych nie należał i mimo nadziei na przełamanie złej passy, nie udało się zdobyć punktów
Po ostatnich ligowych porażkach zawodniczki Juna-Trans Women Stare Oborzyska miały nadzieję, na zdobycie punktów na własnym boisku. Rywalki były do tego odpowiednie, bo mimo że Hydrotruck Czwórka Radom znajduje się nieco wyżej w tabeli pierwszej ligi, to jednak był w zasięgu drużyny z Oborzysk. Oborzynianki już od samego początku ruszyły do ataku. Taktyka ta bardzo szybko się sprawdziła, bo już w 2 minucie gry piłkę w bramce przyjezdnych umieściła Wiktoria Matyja. Długo jednak gospodynie się nie cieszyły. W 8 minucie radomianki doprowadziły do wyrównania, 20 minut później wyszły na prowadzenie, a w 36 minucie powiększyły przewagę. Trzy minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę bramkę kontaktową strzeliła Małgorzata Knuła. W lepszym nastroju do szatni na przerwę poszły więc zawodniczki z Radomia, choć wynik 2:3 dawał jeszcze gospodyniom nadzieję na wyrównanie i objęcie prowadzenia.
Nadzieję tę zachwiały się tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Radomianki w swojej pierwszej akcji po wznowieniu gry pokonały stojącą na bramce Aleksandrę Godlewską doprowadzając wynik do 2:4. W 54 minucie odpowiedziała jednak Dobrosława Skorupska, która otrzymała piłkę w polu karnym z rzutu wolnego i skierowała ją do bramki. Pomogła tutaj też bramkarka gości, bo piłka bardzo szybko nie leciała i tak naprawdę przeturlała się tuż przy niej. Nie zmieniło to jednak faktu, że znów gospodyniom brakowało tylko jednego gola do wyrównania. Oborzynianki ruszyły więc do ataku, ale radomianki skutecznie przerywały akcje, z łatwością odbierały też piłkę. W 60 minucie postawiły kropkę nad "i" ustalając wynik na 3:5. Przez kolejne 30 minut na boisku panował spory chaos - liczne próby ataków ze strony Juny, opóźnianie gry ze strony Czwórki, liczne strzały "panu Bogu w okno", ale wynik już się nie zmienił.
Nadzieja na przełamanie złej passy w końcu prysła, a piłkarki ze Starych Oborzysk schodziły z boiska w grobowych nastrojach, nierzadko ze łzami w oczach. - Dużo bramek na pewno cieszy kibiców, ale patrząc na to, jak gramy, ile błędów popełniamy już kolejny mecz z rzędu, na pewno skłania do tego, by zastanowić się nad tym, co robimy źle i jak to zmienić, by w rudzie rewanżowej poprawić grę, a przede wszystkim jakość tej gry. To, że potrafimy grać od prawej do lewej to wiemy, ale jeśli chodzi o decydujące podania, to jest duży kłopot. Cały nasz sztab ma więc dużo do przeanalizowania i przemyślenia - mówiła po zakończeniu meczu Dominika Dewicka, trenerka Juny. Rąk więc nie załamują, tylko zamierzają się wziąć do pracy, a czasu trochę jest, bo był to ostatni mecz ligowy rundy jesiennej. Na półmetku sezonu Juna znajduje się na 9 miejscu tabeli pierwszej ligi kobiet.
W sobotę czeka je jednak mecz rozgrywany w ramach 1/16 Pucharu Polski. Zmierzą się z drugą drużyną Pogoni Tczew, więc teoretycznie znacznie słabszym przeciwnikiem, pod warunkiem, że rywalki nie zyskają wzmocnień z ekstraligi. Spotkanie to rozegrane zostanie w Tczewie w sobotę, 16 listopada.
Skład Juny w meczu z Radomiem: Laura Czudzińska, Aleksandra Jankowska, Patrycja Sutkowska, Małgorzata Knuła, Eliza Ostrowska, Wiktoria Matyja (C), Aleksandra Godlewska (B), Dobrosława Skorupska, Zofia Skrzypek, Maja Ferensowicz, Natalia Modrzejewska. Skład rezerwowy: Dominika Dewicka (B), Magdalena Mądra (B), Martyna Lechna, Zuzanna Lis, Zuzanna Worsztynowicz, Klaudia Masztalerz, Zosia Markiewicz, Natalia Zembroń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze