Reklama

Kolejna tabliczka upamiętniająca powstańca na kościańskim cmentarzu [ZDJĘCIA]

Kolejny powstaniec wielkopolski, spoczywający na starym cmentarzu parafialnym w Kościanie, upamiętniony został specjalną tabliczką. Tabliczek takich ustawiono już wiele, ale kolejni bohaterowie walk o wolność wciąż czekają na swoje upamiętnienie.

Uroczystość, podczas której ustawiona została kolejna tabliczka upamiętniająca powstańca, odbyła się w poniedziałek, 15 grudnia na starym cmentarzu parafialnym w Kościanie. Udział w niej wzięli przedstawiciele grupy Pamięć Powstania Wielkopolskiego, Grupy Rekonstrukcji Historycznej "Tschuff", Tadeusz Krawczyk, który również działa na rzecz pamięci o powstańcach, przybyli też uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Kościanie, której patronem są właśnie powstańcy wielkopolscy. Zjawił się również burmistrz, Sławomir Kaczmarek.

Tabliczkę tym razem ustawiono przy grobie Edwarda Jarosza (1898-1980), urodzonego w Domaninie koło Kępna, później mieszkał w Bielawach koło Granowa w ówczesnym powiecie nowotomyskim. Uczęszczał do seminarium nauczycielskiego. W 1917 roku zaciągnięty został do armii niemieckiej i wysłany na front francuski, gdzie został ranny i hospitalizowany. W listopadzie 1918 roku otrzymał przepustkę na pogrzeb siostry i do jednostki już nie powrócił angażując się w działania konspiracyjne. Uczestniczył w powstaniu wielkopolskim na odcinku wolsztyńskim w stopniu szeregowego w Kompanii Grodziskiej. Po powstaniu odbył kurs seminaryjny i został nauczycielem i kierownikiem szkoły w Ciszkowie w powiecie czarnkowskim, potem przeniesiono go do Zemska w powiecie nowotomyskim. W czasie niemieckiej okupacji został wraz z rodziną wysiedlony i zamieszkał w Bielawach. Po wojnie był nauczycielem w Wilanowie koło Kamieńca, a następnie został kierownikiem szkoły w Wolkowie. Został odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. W 1979 roku przeprowadził się do Kościana i tutaj rok później zmarł.

Reklama

Historię Edwarda Jarosza przypomniał Jarosław Dzikowski, a obecni na miejscu uczniowie zapalili też znicz na grobie. Trochę więcej o poszukiwaniu historii powstańców opowiedział Adam Stryjakowski z grupy "Tschuff". - Te życiorysy są często zszywane z wielu różnych, często niezbyt pasujących do siebie kawałków. To żmudna praca, która czasem polega na błądzeniu we mgle i powolnym odkrywaniu historii powstańców. Mamy w tym roku sto siódmą rocznice powstania, a my nadal odkrywany kolejnych powstańców, którzy nie zostali upamiętnienie, którzy zostali zapomniani, których życiorysy nie są nam do końca znane. Powstańcy wielkopolscy to jedna z najbardziej niedocenianych grup, jeśli chodzi o bohaterów walczących o wolność. Powstańcy śląscy już w okresie międzywojennym doczekali się własnego odznaczenia, powstańców warszawskich co roku bardzo hucznie się wspomina. Dopiero w okresie powojennych część z nich została nagrodzono, ale tylko ci, którzy zgodzili się należeć do ZBOWIDU, albo nie przeszkadzali komunistycznej władzy. To spowodowało, że wielu powstańców odeszło, nie zostawiając nam swoich historii, nie dzieląc się nimi, często w obawie przed represjami, bo podczas drugiej wojny światowej wielu z nich skończyło rozstrzelanych na rynkach miastach, w lasach, czy w obozach koncentracyjnych tylko dlatego, że kilka lat wcześniej walczyli o wolną Polskę - opowiadał. Zaapelował więc do młodzieży, by sprawdzili czasem szuflady swoich dziadków i babć, bo można znaleźć tam czasem niesamowite historie, przydatne dokumenty, zdjęcia, odznaczenia. 

Na koniec zmówiono krótką modlitwę za zmarłego.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama