Zawody Sikawek Konnych otworzył przemarsz uczestniczących jednostek na plac, na którym rozgrywano konkurencję i na którym znajdowali się zaproszeni goście. Wśród nich pojawili się m.in. samorządowcy z powiatu kościańskiego, przedstawiciele jednostek straży pożarnej biorących udział w zawodach, władz samorządowych i centralnych. Honorowym patronatem imprezę ponownie objął Marszałek Województwa Wielkopolskiego. Krótko historię zawodów przypomniał zastępca wójta gminy Kościan, Mirosław Duda. Pierwsze, wtedy jeszcze wielkopolskie, zawody sikawek konnych, odbyły się w 2000 roku i wzięło w nich udział 11 sikawek z powiatów kościańskiego i wolsztyńskiego. Rok później zawody przybrały charakter krajowy i wystartowało 17 sikawek. W 2004 roku zorganizowano zawody na poziomie europejskim i zjawili się druhowie ze Słowacji, Czech i Węgier, a także aż 56 drużyn z całej Polski. Potem głos zabrali zaproszeni goście.
Po prezentacji tegorocznych drużyn i części oficjalnej specjalny pokaz dali członkowie Apolinarski Grup. Był to pokaz gaszenia płonącej osoby. W końcu przystąpiono do rywalizacji. Najpierw przed publicznością zaprezentowało się aż 8 drużyn kobiecych, po których wystąpiły drużyny zagraniczne z miejscowości: Sumeg, Budapeszt, Kallinchen i Slavkovice. Potem zaprezentowały się drużyny krajowe, a było ich 23. Zawodnicy musieli pokonać przygotowany tor i ugasić pożar, wykorzystując starą sikawkę konną. Nie było to wcale łatwe, bo wymagało niezłej wprawy i sporo siły i wytrzymałości.
Jedną z najstarszych sikawek podczas zawodów, jeśli nie najstarszą, mieli ze sobą druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej z Robaczyna. - To sikawka z 1862 roku. Myślę, że jest najstarszą, przynajmniej do tej pory na zawodach była zawsze najstarsza. Będziemy walczyć. Trzy tygodnie intensywnie trenowaliśmy i wystawiamy dwie drużyny. Zobaczymy co to przyniesie. Jesteśmy zawsze w czołówce, ale wszystko zweryfikuje tor, jesteśmy dobrej myśli - mówi Jarosław Paul z OSP Robaczyn. Jak dodaje, sikawka ta ma jedne z największych tłoków, dlatego potrzeba sporo sił do pompowania wody. Jednostka wystawiła więc dwie drużyny męskie, ale nie wyklucza w przyszłości wystawienia drużyny żeńskiej, jeśli druhny nabiorą sił.
W przerwach pokazowe występy miały lokalne drużyny dziecięce, przygotowano też dodatkowe atrakcje. Między innymi pokazy sokolnicze i psów myśliwskich. Przygotowano też bogatą strefę gastronomiczną, można było też odwiedzić stoika Polskiego Związku Łowieckiego. Na koniec odbyło się Grand Prix im. Kazimierza Króla, jednego z organizatorów sikawek, który zmarł w 2017 roku.