Rekrutacja w Przedszkolu nr 4 Misia Uszatka w Kościanie jednak przeprowadzona zostanie dla wszystkich oddziałów. Pod presją rodziców burmistrz zmienił swoje plany, które zakładały nieprzeprowadzanie naboru dla 3-latków. Dyskusja na sesji Rady Miejskiej Kościana była jednak na ten temat długa.
Informacja o planowanym wstrzymaniu w tym roku naboru do Samorządowego Przedszkola nr 4 Misia Uszatka w Kościanie dla dzieci w wieku 3 lat krążyła już od kilku dni. Na początku tego tygodnia zaczęły pojawiać się wpisy w internecie informujące o tych planach, co wzbudziło spore poruszenie wśród Kościaniaków. Wiele osób wyrażało obawy, czy brak naboru do jednego oddziału nie pociągnie za sobą wygaszania kolejnych oddziałów w kolejnych latach, a co za tym idzie, czy finalnie przedszkole Misia Uszatka nie zostanie za kilka lat zamknięte. Władze miasta dementowały te doniesienia, twierdząc, że do likwidacji placówki nie dojdzie, ale niewiele osób to uspokoiło, bo w końcu likwidacje tak się przeważnie zaczynają.
Nic więc dziwnego, że na czwartkowej sesji Rady Miejskiej Kościana pojawiła się więc około 20-osobowa grupa rodziców dzieci uczęszczających do Misia Uszatka. O wprowadzenie do porządku sesji dyskusji na temat przedszkola zawnioskował radny Mirosław Starosta poparty przez radną Joannę Albińską. Wszyscy radni poparli ten wniosek, a pierwszy głos w tej dyskusji zabrał burmistrz, Sławomir Kaczmarek, który odczytał swoje stanowisko. Wyjaśnił w nim, że w ubiegłym roku w Kościanie urodziło się zaledwie 89 dzieci. W roczniku 2022 było to 180. Stwierdził, że sytuacja demograficzna wymaga podjęcia odpowiednich kroków, dlatego już rok temu w mieście utworzono dwa oddziały przedszkolne mniej, niż wcześniej. W tym roku zamierzano zlikwidować 3 oddziały - w Przedszkolu nr 3, w oddziale przedszkolnym przy Szkole Podstawowej nr 2 i w Misiu Uszatku.
- Celem tych działań było i nadal jest zapełnienie istniejących grup we wszystkich przedszkolach samorządowych, a nie tworzenie kolejnych oddziałów przy stale malejącej liczbie dzieci. Dwa tygodnie temu odbyło się spotkanie spotkania z dyrektorkami przedszkoli. W tym tygodniu, we wtorek i środę, z pracownikami dwóch przedszkoli. Przedstawiliśmy podczas nich rzeczywistą sytuację demograficzną oraz konsekwencje, jakie ona niesie dla organizacji pracy placówek. Niestety, równolegle w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informacje całkowicie nieprawdziwe. Mówiono o rzekomej likwidacji Przedszkola Misia Uszatka, a nawet o jego przejęciu przez inną placówkę. Chcę powiedzieć to jasno i jednoznacznie: są to kłamstwa. Co więcej, szczególnie niepokojące jest to, że część z tych informacji była podpisywana jako stanowisko Rady Rodziców i szeroko rozpowszechniana wśród mieszkańców, wzbudzając niepotrzebny lęk i emocje - mówił. Zaatakował też rodziców, że wypuszczają do internetu fałszywe informacje. Potem wyjaśnił, że padło na Misia Uszatka, bo w przedszkolu tym brakuje pomieszczeń, a ograniczenia nie dotknęły Przedszkola nr 1 na osiedlu Piastowskim ze względu na chęć zachowania oddziałów integracyjnych. a także przedszkola na os. Konstytucji 3 Maja bo: "rodzice nie mieli by alternatywy dla przedszkola samorządowego w tej części miasta".
Na koniec swojej wypowiedzi poinformował, że podjął decyzję o przeprowadzeniu naboru do Przedszkola „Misia Uszatka” również dla dzieci trzyletnich.
Następnie głos zabrała przedstawicielka przybyłych na sesję rodziców, Katarzyna Wojtkowiak. Najpierw upewniła się, czy dobrze zrozumiała słowa burmistrza, że przedszkole Misia Uszatka będzie mogło prowadzić nabór na równych warunkach z innymi, będzie mogło przeprowadzić drzwi otwarte i utworzony zostanie oddział, jeśli będą chętni wysłać dzieci właśnie do tej placówki. Otrzymała od burmistrza potwierdzenie. Wyjaśniła też, że zaczęły krążyć bardzo niepokojące informacje, dlatego rozgorzała dyskusja w internecie na ten temat. Nikt nie miał na celu szerzenia nieprawdy, a jedynie dojście do tej prawdy. - Zastanawiam się, dlaczego waszym celem nie jest w pierwszej kolejności zapełnić miejsca w przedszkolach samorządowych, to powinien być Wasz obowiązek. Dlaczego? Bo nauczyciele w nich pracują na karcie nauczyciela i ich etat wynosi 25 godzin, a nie 40, tak jak w przedszkolach prywatnych. Proszę sobie wyobrazić, który nauczyciel będzie dla dzieci bardziej empatyczny, będzie bardziej zwracał na nie uwagę, będzie miał czas, siły i chęci, żeby przygotować się do zajęć? Przedszkole Misia Uszatka ma doskonałą renomę. Dostanie się do tego przedszkola graniczyło z cudem. Oczywiście są świetne przedszkola prywatne, ale każdy rodzic powinien mieć wybór - mówiła.
Pani Katarzyna zwróciła też uwagę na to, że Przedszkole Misia Uszatka znajduje się przy szkole, dzięki czemu koszty wyżywienia w nim są znacznie niższe, niż w przedszkolach niesamorządowych publicznych i prywatnych. Ma to ogromne znacznie zwłaszcza dla mniej zamożnych rodziców i rodziców kilkorga dzieci. Zwiększenie liczby dzieci w przedszkolach samorządowych jest możliwe, jeśli stworzy się odpowiednie warunki i równie szanse, a rozwiązaniem problemu demograficznego nie jest zamykanie oddziałów. Kolejnym argumentem za utrzymaniem naboru jest to, że w przedszkolu samorządowym kadra jest stała, a te znajdujące się przy szkołach powodują, że większość dzieci pójdzie właśnie do tych szkół, co zmniejszy później problem z tworzeniem klas w szkołach. Nie ma też gwarancji, że przedszkola prywatne pozostaną publicznymi, a samorząd powinien taką gwarancję zapewnić.
Dyskusja radnych
Po tych przemówieniach nie zabrakło dyskusji wśród radnych. Niestety, niektórzy chyba nie słuchali uważnie wcześniejszych wypowiedzi, albo dopowiedzieli sobie coś, czego nie było. Najpierw radny Mirosław Starosta podziękował za możliwość dyskusji i przede wszystkim za zmianę decyzji. Potem radny Marek Wyrzykiewicz pytał, a właściwie stwierdził, że opóźnienie działań spowoduje problem w przyszłości ze znalezieniem zatrudnienia nauczycieli z likwidowanych oddziałów, dając do zrozumienia, że i tak oddziały będą w przyszłości likwidowane. Zwrócił się też do Katarzyny Wojtkowiak. - Nie jestem przeciwny zamykaniu przedszkola. Czemu pani twierdzi, że w innych samorządowych przedszkolach jest gorzej. Zrozumiałem, że Miś Uszatek jest najlepszy. Okej. Myślę, że rodzice z innych przedszkoli powiedzą to samo. Chciałbym uzyskać od pani informacje, dlaczego w przedszkolach prywatnych uważa pani, że dzieci są gorzej traktowane. Ja nie widzę do tego podstaw - pytał.
Pani Katarzyna odpowiedziała, że przedszkole Misia Uszatka ma wykwalifikowaną kadrę, a zatrudnienie na podstawie karty nauczyciela i praca 25 godzin zamiast 40 powodują, że nauczyciele mają inne podejście, stopień przygotowania, czy chociażby cierpliwość. Każdy przepracowany, zmęczony człowiek ma mniejszą cierpliwość. Dodała też, że fakty jednoznacznie wskazują, że dzieci przeważnie przepisywane są z przedszkoli prywatnych do samorządowych, nie odwrotnie. Radna Magdalena Tomaszewska-Kubiak dodała to tego, że wyżywienie jest w przedszkolach samorządowych tańsze, a rotacja nauczycieli jest znacznie mniejsza.
Głos zabrała też radna Joanna Albińska, która wyraziła uznanie dla Katarzyny Wojtkowiak za to, że odważyła się przemawiać publicznie, że jasno i przejrzyście przekazała, co jest dla rodziców ważne i zwróciła uwagę na istotne sprawy, których nie widać w tabelkach i liczbach. Pogratulowała też obywatelskiej postawy i tego, że siła rodziców dzieci z Przedszkola Misia Uszatka zwyciężyła, ale zaznaczyła, że pozostały jeszcze dwa przedszkola, w których rekrutacja będzie ograniczona, co finalnie może doprowadzić do ich likwidacji. - Żałuję, że decyzji u nas nie podejmuje się w sposób transparentny i przemyślany, że nie rozmawia się z rodzicami, ale podejmuje decyzje budzące niepokój. To pan burmistrz powinien poinformować rodziców o swoich planach - zwróciła się do burmistrza. Sławomir Kaczmarek odpowiedział jej, że o sprawie poinformował dyrekcję i nauczycieli, a decyzja o przeprowadzeniu rekrutacji należy do burmistrza. Dodał też, że skoro miasto podjęło współpracę z osobami prywatnymi, to nie może teraz się od nich odwracać, bo tam też pracują nauczycielki, które są mieszkańcami Kościana. Zaznaczył, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a jeśli pojawiły się wątpliwości, to każdy może przyjść na dyżur dla mieszkańców. Wywołało to poruszenie wśród rodziców siedzących na miejscach dla publiczności, bo w końcu nie otrzymali oni żadnej oficjalnej informacji, z czym i kiedy więc mieli przyjść, skoro to "świeża" sprawa.
Radna Agata Majorek stwierdziła, że przybyli na sesje rodzice atakują inne przedszkola, przez co rodzice dzieci z tych przedszkoli zastanawiają się, czy ich dzieciom w tych przedszkolach się dzieje krzywda. Radna dopowiedziała chyba sobie nieco do wcześniejszych wypowiedzi, bo nikt nie atakował innych przedszkoli, zwracano jedynie uwagę na zalety przedszkoli samorządowych, głównie Misia Uszatka. - Wszystkie są dobre, wszystkie są fajne i rodzice mają prawo wyboru i nikt z nas nie może decydować, do którego przedszkola rodzic ma prawo zapisać swoje dziecko - stwierdziła. Tutaj akurat rodzice potwierdzili, że chcą mieć wybór, dlaczego więc starano im się ten wybór uniemożliwić planując nieprzeprowadzenie naboru dla trzylatków.
Radny Dawid Olejniczak wyraził niezadowolenie, że o takich sprawach dowiaduje się dopiero chwilę przed sesją, a tak ważnych spraw nie poruszano na Komisji Spraw Społecznych. Radny Wyrzykiewicz, przewodniczący tej komisji, że w poprzedni czwartek tego tematu jeszcze nie było, bo "wyszły" dopiero w poniedziałek. Radny Olejniczak przypomniał słowa burmistrza, który mówił, że już dwa tygodnie wcześniej rozmawiał z dyrektorami, więc powinno być to poruszone na komisji.
Jeszcze kilka innych osób zabrało głos, między innymi radny Mirosław Wilk, który zaznaczył, że można wprowadzić zachęty dla rodziców, które skłaniałyby ich do zapisywania dzieci do przedszkoli samorządowych, co proponował już rok temu, a także zastępca burmistrza, Patryk Piasecki, który zaznaczył, że nigdy nie było mowy o likwidacji. Zaatakował znów rodziców, że w internecie pojawiły się kłamstwa i manipulacje. Dodał, że wczesne wprowadzenie zmian, etapami, pozwoli zagospodarować pracowników w innych placówkach, którzy mogliby stracić pracę, a przy zmianach nagłych takiej możliwości nie będzie.
Po kilku kolejnych wypowiedziach w końcu dyskusja się zakończyła, ale zapytaliśmy jeszcze rodziców, jak oceniają decyzję burmistrza o przeprowadzeniu naboru w Misiu Uszatku. - Popieramy tę decyzje i mamy nadzieję, że będzie podtrzymana, że nabór będzie cały czas. Oczekujemy przyjęcia i trzylatków i zachowania wszystkich oddziałów, tak jak nas burmistrz zapewnił - mówi pani Katarzyna. - I że będzie sprawiedliwość, że we wszystkich przedszkolach będzie rekrutacja i będzie wolność wyboru - dodaje inna matka dziecka z Przedszkola Misia Uszatka. - Będziemy walczyć, żeby to przedszkole zostało utrzymane. Chcemy mieć wybór, na tym nam najbardziej zależy. Na razie na rok, co będzie dalej zobaczymy - podsumowuje Katarzyna Wojtkowiak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Myślę, że gdy przyjdą takie czasy, że zabraknie dzieci żeby utrzymać wszystkie przedszkola to w interesie dzieci, rodziców oraz władz powinno być, żeby otwarte zostały właśnie te publiczne. Zajęcia i edukacja w przedszkolach publicznych jest znacznie lepsza, co wynika przede wszystkim z formy zatrudnienia opieki, podlegania pod kuratorium itd. Nie można mówić że publiczne i prywatne to to samo - kto ma dzieci i miał porownanie ile wynoszą z zajęć doskonale o tym wie! Przedszkole publiczne wyjdzie też rodziców taniej niż to prywatne. Jeżeli burmistrz mówi, że nie zamknie przedszkoli prywatnych bo coś im obiecał a jednocześnie chce zamykać oddziały w tych publicznych to coś tu jest grubo nie tak. Ostatnią rzeczą o jakiej jako burmistrz powinien pomyśleć jest utrzymanie oddziałów przedszkoli prywatnych kosztem tych publicznych. Dla niego priorytetem powinny być te publiczne a jeżeli coś obiecywał tym prywatnym, to jest to tylko jego problem, za co powinien teraz przeprosić i kierować się nie chęcią dotrzymania danego słowa ale przede wszystkim dobrem mieszkańców: dzieci i ich rodziców a nie właścicieli prywatnych przedszkoli.
Szanowny Panie lub Pani przedszkola „państwowe” to są przedszkola samorządowe. Natomiast publiczne to jest właśnie ten wytwór na nacławskiej i konst. (Jeszcze daleko za wieżą ciśnień w stronę pianowa)
Moje dziecko uczęszcza do kryjówki w Kościanie i niestety nie jesteśmy zadowoleni z postępowania dyrektorki i właścicielki. Zdecydowaliśmy się na to przedszkole tylko dlatego, że przyjmowali od 2,5 roku. Gdyby nie to zdecydowalibyśmy się na przedszkole samorządowe.
Niestety podobnie było w Bonikowie. Zlikwidowano publiczne przedszkole by mogło powstać prywatne - kreskówka. I poziom tego co dzieci wynosily wcześniej z zajęć a co jest teraz to jedna wielka przepaść. Nie mówiąc już o kosztach wyżywienia jakie ponosimy. A teraz hit. Przedszkole publiczne w Bonikowie zostało zamknięte bo było za dużo dzieci ???? a ponoć mamy niż demograficzny. Niestety burmistrz wolał zamknąć nasze ukochane przedsKole z najlepszą kadra i wymienić na prywatne któremu bardzo dużo brakuje do pewnych standardów.
to za nastepuje niz demograficzny w Koscianie bylo wiadomo juz za poprzedniego burmistrza. Nie rozumiem dlaczego ,,na sile,, wtedy budowano nowe przedszkola skoro bylo wiadomo juz o tym fakcie.Moim zdaniem obecny burmistrz ma tylko problem z poprzednimi decyzjami
Myślę, że gdy przyjdą takie czasy, że zabraknie dzieci żeby utrzymać wszystkie przedszkola to w interesie dzieci, rodziców oraz władz powinno być, żeby otwarte zostały właśnie te publiczne. Zajęcia i edukacja w przedszkolach publicznych jest znacznie lepsza, co wynika przede wszystkim z formy zatrudnienia opieki, podlegania pod kuratorium itd. Nie można mówić że publiczne i prywatne to to samo - kto ma dzieci i miał porownanie ile wynoszą z zajęć doskonale o tym wie! Przedszkole publiczne wyjdzie też rodziców taniej niż to prywatne. Jeżeli burmistrz mówi, że nie zamknie przedszkoli prywatnych bo coś im obiecał a jednocześnie chce zamykać oddziały w tych publicznych to coś tu jest grubo nie tak. Ostatnią rzeczą o jakiej jako burmistrz powinien pomyśleć jest utrzymanie oddziałów przedszkoli prywatnych kosztem tych publicznych. Dla niego priorytetem powinny być te publiczne a jeżeli coś obiecywał tym prywatnym, to jest to tylko jego problem, za co powinien teraz przeprosić i kierować się nie chęcią dotrzymania danego słowa ale przede wszystkim dobrem mieszkańców: dzieci i ich rodziców a nie właścicieli prywatnych przedszkoli.
Szanowny Panie lub Pani przedszkola „państwowe” to są przedszkola samorządowe. Natomiast publiczne to jest właśnie ten wytwór na nacławskiej i konst. (Jeszcze daleko za wieżą ciśnień w stronę pianowa)
Moje dziecko uczęszcza do kryjówki w Kościanie i niestety nie jesteśmy zadowoleni z postępowania dyrektorki i właścicielki. Zdecydowaliśmy się na to przedszkole tylko dlatego, że przyjmowali od 2,5 roku. Gdyby nie to zdecydowalibyśmy się na przedszkole samorządowe.