Podczas czwartkowej sesji Rady Miejskiej Kościana głos chciało zabrać dwoje mieszkańców Kościana, dzierżawców działek, które mają zostać przeznaczone pod przychodnię zdrowia. Głosu jednak im odmówiono, co oburzyło część radnych.
O planach przeznaczenia terenów przy skrzyżowaniu ulic Północnej i Ludmiły Klaus na potrzeby celu publicznego, czyli budowy przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, pisaliśmy w artykule "Przychodnia zamiast ogródków działkowych? Serca działkowców pękają!". Pokrótce przypominając, na terenach tych znajdują się ogródki działkowe, ich dzierżawcy apelowali więc, by znaleźć inny teren pod przychodnie i nie odbierać im tego skrawka zieleni, którym zajmują się, w niektórych przypadkach, już od dziesięcioleci. Podkreślali, że zgadzają się z tym, że przychodnia na os. Konstytucji 3 Maja jest potrzebna, ale na pewno da się znaleźć inne miejsce. W swoich zapowiedziach burmistrz ogłaszał, że w najbliższym czasie zaproponuje radnym rozwiązania dotyczące przychodni, wiele osób spodziewało się więc, że temat ten poruszony zostanie na sesji Rady Miejskiej Kościana.
Z taką myślą na posiedzeniu pojawiło się małżeństwo, które dzierżawi dwie działki. Chcieli zabrać głos i przedstawić radnym oraz mieszkańcom swoje stanowisko w tej sprawie, ale przewodnicząca Rady, Tamara Turek, takiej możliwości im odmówiła, o czym poinformował zastępca przewodniczącej, Łukasz Naglik. - Pragnę poinformować, że na dzisiejszej sesji obecni są państwo Tramowscy, czyli dzierżawcy dwóch ogródków. Chcieli zabrać głos na dzisiejszej sesji w sprawie, która ich bezpośrednio dotyczy. Nie dostali pozwolenia na to, chciałem więc tylko poinformować, że złożę interpelację w tej sprawie - powiedział Naglik. Kościaniacy na sesji byli od samego początku i czekali ponad dwie i pół godziny na punkt "wolne głosy", by ten głos zabrać. Do sprawy odniosła się przewodnicząca. - Pan, który jest na dzisiejszej sesji poprosił mnie o udzielenie głosu. Ponieważ temat, z którym przybył nie dotyczy dzisiejszej sesji, a pod obrady zostanie wniesiony gdzieś na jesień, to zaprosiłam pana na posiedzenie komisji spraw komunalnych, na którym prawdopodobnie będzie omawiany ten temat, a następnie na sesję. Dwukrotne zabieranie głosu w tym samym tematu wydaje się nieuzasadnione - wyjaśniła.
Wytłumaczenie stanowiska przewodniczącej nie przekonało jednak radnych. - To, że Państwu odmówiono głosu, uważam, że jest to niedopuszczalne - powiedziała radna Joanna Albińska. - Pani przewodnicząca, nie ma to żadnego uzasadnienia i absolutnie żadna podstawą, żeby odmówić mieszkańcom naszego miasta zabrania głosu na sesji jakiejkolwiek nie może to, że temat zostanie poruszony przy innej okazji. Przypomnę, że w tej kadencji standardy miały być inne, niż w poprzedniej. Uważam, że jeżeli powoływaliście się na to, że zasady i standardy tej Rady będą inne, to uważam, że odmowa mieszkańcom zabrania głosu jest niedopuszczalna. Uważam, że Państwo mają prawo zabrania głosu, bez względu na to, czy ten temat będzie poruszany w przyszłości i również następnym razem powinni Państwo mieć możliwość zabrania głosu. Taki jest mój standard - dodała radna.
Jej słowa poparł radny Mirosław Wilk. - Również jestem tym oburzony. Już nie raz zdarzało się tak, że mieszkaniec został dopuszczony do głosu i nie było to związane z tematyką sesji. Widocznie funkcjonują tu jakieś podwójne standardy, trudno powiedzieć od kogo uzależnione. Szkoda, bo myślałem, że rzeczywiście jesteście otwarci na dyskusję i standardy demokratyczne. Zobaczymy co dalej - mówił Wilk. Swoje oburzenie wyraziła też wiceprzewodnicząca Rady, Sławomira Pawlak. - Myślę, że taka decyzja przewodniczącej rzutuje na całą naszą Radę. Państwo specjalnie dzisiaj przyszli i nie jest ważne, jaki temat mają do poruszenia. Mają do tego prawo [zabrać głos - przyp. red.] - stwierdziła.
Finalnie państwo Tramowscy głosu zabrać nie mogli, mimo że czekali bardzo długo, a sprawa jest dla nich bardzo ważna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze