W sobotę, 27 września, odbyło się oficjalne otwarcie sali integracji sensorycznej dla dzieci niezwykłych. Wydarzenie był też swojego rodzaju inauguracją działalności Stowarzyszenia Wsparcia Dzieci Niezwykłych.
"Stowarzyszenie Wsparcia Dzieci Niezwykłych - Jesteśmy Razem" funkcjonuje w Kościanie od niedawna. Jego celem, jak sama nazwa wskazuje, jest pomoc dzieciom niezwykłym, które zmagają się z różnego rodzaju problemami, między innymi autyzmem, ADHD, afazją, zaburzeniami integracji sensorycznej, trudnościami emocjonalnymi. Także niedawno na Placu Wolności w Kościanie odbył się Festyn dla Dzieci Niezwykłych (o którym pisaliśmy TUTAJ), którego jednym z celów była zbiórka funduszy na utworzenie i funkcjonowanie w Kościanie Sali Integracji Sensorycznej.
Od września Sala Integracji Sensorycznej funkcjonuje w budynku przy ul. Bernardyńskiej, a w sobotę, 27 września, odbyło się jej oficjalne otwarcie. W uroczystości udział wzięli członkowie Stowarzyszenia, w tym Katarzyna Kaźmierczak, jednak z jego założycielek, Żaneta Nowak-Gąd, trenerka, która prowadzi z dziećmi zajęcia, pojawił się też starosta kościański Artur Opas, burmistrz Kościana Sławomir Kaczmarek i dwoje kościańskich radnych - Joanna Albińska i Łukasz Naglik. Nie zabrakło też dzieci i ich rodziców. - Nie chcieliśmy, żeby to było kolejne stowarzyszenie, które pomaga osobom w kryzysie, dlatego pomyśleliśmy o dzieciach niezwykłych. Chcemy pokazać swoją działalnością kim są dzieci niezwykłe i stworzyć dla nich miejsce, w którym będą mogły odbywać zajęcia w przystosowanych i odpowiednich dla nich warunkach - podkreśla Katarzyna Kaźmierczak.
- Moja grupa nazywa się 'Dzieci Zwykłe, Niezwykłe". Są to dzieci postrzegane jako dzieci neurotypowe, czyli zwykłe. Nasze dzieci są niezwykłe, bo posiadają jakieś zaburzenie. To nie jest choroba, ale zaburzenie, które towarzyszy im i będzie towarzyszyć przez całe życie. Trzeba pomóc takiemu dziecku kontrolować to zaburzenie i wybrać odpowiednią drogę. Przez to jesteśmy potrzebni, przez to powstało to miejsce, bo te dzieci nie maja żadnej pomocy, są zdane na siebie. Rodzice czekają po dwa, trzy lata, żeby się dostać na zajęcia, a w tym czasie wsparcia nie ma, a kluczowe jest, by jak najwcześniej dzieci miały treningi, opiekę psychologa i lekarza - podkreśla pani Żaneta. To zmotywowało ją do działalności, nabycia wiedzy z tego zakresu i umiejętności trenerskich, by pomóc jak największej liczbie dzieci. Do tej pory zajęcia prowadziła u siebie w domu, ale potrzebne było odpowiednio dostosowane do potrzeb tych dzieci pomieszczenie, stąd też Sala Integracji Sensorycznej.
Aktualna sala jest dość mała i nie na wszystko starcza miejsca, bo każdy ma inne potrzeby i czasem materiały wykonuje się, czy kupuje właśnie pod potrzeby konkretnego dziecka. Ważne jednak, że w ogóle udało się ją stworzyć, a na większą być może przyjdzie czas. Zajęcia prowadzone są indywidualne, ale w planach jest też prowadzenie zajęć dla 2-3 dzieci, by rozszerzać ich horyzonty. Aktualnie dzięki Stowarzyszeniu i pani Żanecie pomoc uzyskuje ponad 20 dzieci, które mają co najmniej jeden trening w tygodniu. Zajęcia są bezpłatne, jedyny koszt dla rodziców to symboliczna opłata na zakupy materiałów, które się zużywają, wodę dla dzieci i podobne rzeczy.
Po prezentacji sali przyszedł czas na pokaz mody w wykonaniu dzieci, a także zabawy, a starsi przy kawie dyskutowali długo na temat potrzeb dzieci niezwykłych, możliwościach rozwoju funkcjonalności sali i rozwój stowarzyszenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze