Mieszkańcy domu wielorodzinnego, w którym doszło do tragicznego w skutkach pożaru, na razie nie mogą wrócić do domów.
Przypomnijmy, że do pożaru w jednym z mieszkań domu wielorodzinnego przy ul. Żwirki i Wigury i Gostyńskiej w Kościanie doszło w czwartek, 19 marca, w godzinach późnopopołudniowych. W pożarze zginął 68-letni mężczyzna mieszkający w lokalu, w którym doszło do pożaru, a pozostałych mieszkańców ewakuowano z budynku. Jedna osoba trafiła też do szpitala, ale na szczęście nie odniosła obrażeń i została z niego wypisana. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin i finalnie okazało się, że noc po pożarze mieszkańcy pozostałych mieszkań będą musieli spędzić gdzie indziej, ze względu na to, że odłączono dopływ gazu i prądu do budynku. Okazało się też niestety, że na razie nie mogą wrócić do domów.
- Mieszkańcy nie mogli wrócić do domów, bo mieszkanie, w którym doszło do pożaru zostało całkowicie spalone, a pozostałe odymione. Instalacje elektryczne i gazowe musiały być dokładnie sprawdzone, by można było do nich wrócić. W piątek w godzinach porannych biegły z zakresu pożarnictwa wraz z policją przeprowadzali oględziny, a następnie nasi pracownicy także dokonali oględzin tych mieszkań i niestety nie nadają się one do zamieszkania. Rodziny, które nie mogły powrócić otrzymały od nas pomoc. Zostali zaopatrzeni i trafili do mieszkań udostępnionych przez miasto i powiat kościański. To trzy rodziny, łącznie sześć osób - wyjaśnia burmistrz Kościana, Sławomir Kaczmarek.
W poniedziałek rozpocznie się sprzątanie budynku, między innymi klatki schodowej, która jest w najgorszym stanie. Następnie nastąpi wymiana instalacji elektrycznej w jednym z mieszkań, a także czyszczenie ścian i usuwanie woni pozostałej po pożarze. - Pozostałe mieszkania nie są w znacznym sposób naruszone, ale obudowy liczników gazowych muszą zostać wymienione, a na koniec instalacje muszą zostać sprawdzone i mieszkańcy będą mogli wrócić. Nie wiem, kiedy to nastąpi, czy to kwestia kilku dni, czy tygodnia, musimy uzbroić się w cierpliwość - dodaje Kaczmarek. Podkreśla jednak, że rodziny nie pozostają bez pomocy i mają gdzie mieszkać.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wybuchu pożaru. Wyjaśnia to biegły z zakresu pożarnictwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze