Reklama

Kibice z Racotu wrócili z Igrzysk Olimpijskich [ZDJĘCIA]

Pierwsza grupa kibiców, która wyjechała na Igrzyska Olimpijskie do Włoch wróciła do domów. Mimo później (albo wczesnej, zależy jak na to spojrzeć) pory, nastroje mieli wyśmienite, choć niektórzy byli nieco zaspani...

Po ośmiu intensywnych dniach spędzonych we Włoszech na kibicowaniu sportowcom, ponad 40-osobowa grupa kibiców SKS Jantar Racot wróciła do domów. Z Mediolanu, gdzie mieli swoją bazę wyjechali około godziny 10 w czwartek, a pod szkołą w Racocie byli po godzinie 2.00 w nocy. Na miejscu czekały na nich stęsknione rodziny. Choć niektórzy byli nieco zaspani, to emocje związane ze sportem, ale też z powrotem nadal ich trzymały. Na miejscu było więc radośnie, wesoło i bardzo czule, bo nie brakowało uścisków zarówno powitalnych z rodzinami, jak i pożegnalnych z poznanymi podczas wspólnego kibicowania przyjaciółmi. Jak podkreślali praktycznie wszyscy, ten tydzień minął im błyskawicznie, a wspomnień ze spotkań ze sportowcami i widoku, jak Kacper Tomasiak zdobywa srebrny medal, nie zabierze im już nikt.

Zosia Metzner na Igrzyskach Olimpijskich z Jantarem była już po raz drugi. - Było naprawdę super. Tyle, ile zobaczyliśmy, bo nie tylko kibicowaliśmy, ale też zwiedzaliśmy, było naprawdę niesamowite. Bardzo się cieszę, że mogłam brać udział w takim wydarzeniu - opowiada. Zosia była też, jako jedna z nielicznych, w wiosce olimpijskiej. - Bardzo mili ludzie, bardzo wielu wolontariuszy, wszyscy uśmiechnięci, mogliśmy porozmawiać ze sportowcami, przełamać bariery językowe, zdobyć autografy - mówi. Sporym przeżyciem było spotkanie z Klaudią Adamek, pierwszą Polską, która wystartowała zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach. Po raz pierwszy na igrzyskach był za to jej brat, Antek. - Zobaczyliśmy skoki narciarskie i srebrny medal olimpijski, byliśmy na hokeju kobiet, skokach kobiet i zwiedzaliśmy. Emocje były ogromne - wymienia Antek. Ich mama, pani Anita, także zadowolona jest z wyjazdu dzieci. - Może trochę tęskniłam, ale ten czas szybko minął. Najważniejsze było to, że wierzyliśmy w całą ekipę, że będzie to przygoda ich życia. Nie wątpię, że te wspomnienia zostaną w nich na całe życie. Nie ukrywam, że jak dzieci wsiadły w autobus, to chwyciła mała zazdrość, bo też chętnie bym pojechała. Też kończyłam tę szkołę i też przeżyłam kilka wyjazdów i stanowią one pamiątkę na całe życie - opowiada. Teraz czeka ich w domu odpoczynek, choć Zosia zbytnio się nie wyśpi, bo w piątkowy wieczór czeka na nią kolejne, niezapomniane wydarzenie, a mianowicie studniówka. 

Reklama

To nie koniec przygody SKS Jantar Racot na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, bo przypomnijmy, że w środę do Mediolanu pojechali kolejni kibice. Byli bardzo zmotywowani do kibicowania, bo tak jak ich poprzednicy, chcieliby być świadkami, jak któryś ze sportowców reprezentujących Polskę zdobywa olimpijski medal, najlepiej złoty. Wiedzą, że szanse są na to raczej niewielkie, ale wierzą, że ich wsparcie pomoże. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama