Spotkanie w sprawie Rynku po raz trzeci. “Pan już nas pogrzebał!”

W środę, 26 kwietnia odbyło się trzecie spotkanie w sprawie kościańskiego Rynku. Trwało niemal trzy godziny i poruszono podczas niego wiele tematów. Jak się okazuje, wiele trzeba jeszcze przemyśleć.

Tym razem spotkanie w sprawie Rynku odbyło się w Kościańskim Ośrodku Kultury. Frekwencja była niższa niż na poprzednich, ale i tak pojawiło się ponad 50 osób. To głównie przedsiębiorcy działający na i przy Rynku, a także mieszkańcy zainteresowani tym tematem. Zebranych powitał radny Marek Wyrzykiewicz, a na początku głos zabrał burmistrz Piotr Ruszkiewicz. Opowiedział o tym, co zrobiono w ramach remontu i jakie zmiany wprowadzono.

Zmiany w ruchu i parkingach

Po przemówieniu burmistrza głos zabrał naczelnik Wydziału Infrastruktury i Rozwoju Miasta, Mikołaj Grabowski. Opowiedział o planowanych zmianach. Głównie dotyczą one ruchu na Rynku i miejsc parkingowych. Pojawił się bowiem pomysł, by miejsca postojowe nie były zlokalizowane tak jak było to do tej pory, czyli w postaci swojego rodzaju wysepki, tylko wykonać je po bokach jezdni. Poniżej grafika.

Takie rozwiązanie wymusza zmianę poruszania się autami w tym miejscu. Na parking trzeba by było wjeżdżać ulicą Szczepanowskiego przy Ośrodku Pomocy Społecznej, a wyjeżdżać koło cukierni Miniaturka. Jest to jednak tylko koncepcja przygotowana przez urząd i już na pierwszy rzut oka widać problemy takiego rozwiązania. Chociażby problem z wjazdem na Rynek od strony fary, na co zwracali uwagę uczestnicy spotkania. Grabowski wyjaśnił też, że zmniejszono planowaną liczbę ławek i stojaków na rowery, a ławki zmieniono na żeliwno-drewniane. Zaplanowano też poprawę odpływu wody deszczowej i postawienie większej liczby donic drewnianych, które wyznaczać będą drogę dla samochodów.

Zmian wprowadzono więc sporo, na co zwrócił uwagę radny Łukasz Naglik. – Mówił pan na sesji, że Naglik robi show i że wszystko wiadomo, a jak widzimy, niewiele wiadomo – podkreślił.

“Pan już nas pogrzebał!”

Do tego momentu spotkanie w sprawie Rynku przebiegało spokojnie. Głos zabrał jednak Paweł Sałacki, odpowiedzialny w Urzędzie Miejskim w Kościanie za promocję Rynku, ulicy Wrocławskiej i ratusza. – Na początek byśmy musieli zmienić język, którym się posługujemy, bo ja nie widzę, żebyśmy stali po różnych stronach barykady i wszystkim zależy na tym, żeby jak najszybciej doprowadzić te projekty do końca. W tej chwili mamy taki język konfrontacyjny. Nieprawdą jest że miasto umiera, że Rynek umiera. Proszę się wybrać do miast tej wielkości i zobaczyć, że wszędzie handel z centrum wyprowadza się na obrzeża miasta. Musimy pogodzić się z tym, że w Polsce liczba sklepów w ciągu ostatnich dwóch lat zmniejszyła się o dziesięć tysięcy – stwierdził Sałacki.

Przedsiębiorcy oburzyli się takimi słowami podkreślając, że ich interesuje Kościan, a nie inne miasta. – Pan już nas pogrzebał! – krzyczeli przedsiębiorcy. Podkreślali, że wystarczy zrobić więcej miejsc parkingowych, bo na to najczęściej skarżą się klienci sklepów, że nie ma gdzie zaparkować, a miasto cały czas zmniejsza liczbę miejsc postojowych. Widać też było, że przedsiębiorcy nie mają za grosz zaufania do Sałackiego, że w jakikolwiek sposób ich wesprze. Na wcześniejszych spotkaniach zapowiadał bowiem, że ma przygotowaną sporą liczbę działań promujących Rynek i działalności na nim, które ruszą po wznowieniu prac na Rynku. Te toczą się już od jakiegoś czasu, a żadnych działań nie zaobserwowano oprócz tych, którzy przedsiębiorcy sami przeprowadzili. Między innymi promując firmy z hashtagiem #serceKościana. Dodatkowo Sałacki dodał, że robi zakupy wyłącznie w marketach.

Przypomniał też, że urząd szybko zadziałał, gdy wpłynęły zgłoszenia że jest ciemno. – Jeżeli nie ma zgłoszenia, to skąd urzędnik, który pracuje do 15.00 może wiedzieć, że coś nie świeci? – pytał, co znów oburzyło uczestników spotkania. – To czego jeszcze nie wiecie? – padło szydercze pytanie od strony zebranych. Jedna z uczestniczek spotkania pytała Pawła Sałackiego, dlaczego miasto nawet nie udostępniło działań promocyjnych, które przedsiębiorcy zorganizowali na własną rękę. – Co spotkanie mówi pan co innego. Do dziś nie zrobił pan nic. Czy pan wie w ogóle, jakie są działalności na Rynku? – padło kolejne pytanie. Podkreślono też, że to urzędnicy powinni wyjść do przedsiębiorców i mieszkańców, czego nie zrobiono.

Znów o parkingach

Temat znów zszedł na miejsca dla samochodów. Okazało się, że w pierwotnej wersji, jeszcze z 2017 roku, przewidywano aż 85 miejsc postojowych, burmistrz zapowiadał z kolei 47 miejsc, a na grafikach z planami widnieje jedynie 40 miejsc. – Pozwoliłam sobie obejrzeć kilka innych miejsc w Polsce. Wolsztyn ma 120 miejsc, Śmigiel ma 100, a my schodzimy na 40 miejsc parkingowych. Śrem, Gostyń, Wolsztyn mają komunikację miejską, my nie, a wyprowadzamy parkingi z centrum. Panie Pawle (Sałacki – dop. red.) mam wrażenie, że pan pracuje dla gminy, nie dla miasta – mówiła radna Małgorzata Igłowicz-Betlej, za co otrzymała oklaski. – Nie wiem skąd ma pan informacje, że handel w centrach małych miast upada. Upada wtedy, gdy wyprowadzane są miejsca parkingowe – dodała.

Liczbę 85 miejsc parkingowych zatwierdził w 2017 roku ówczesny architekt miejski, Jerzy Bolanowski, który był na spotkaniu. – Jako uprawniony urbanista przygotowałem projekt decyzji na 85 miejsc parkingowych. Słyszę, że projektant to sobie zmienił. Decyzja wiąże starostę, który musi to zatwierdzić. Jak może burmistrz zmienić swoją decyzję z naruszeniem prawa? – pytał. Okazało się, że zmianę podpisała osoba z uprawnieniami, Naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej.

Wiele innych tematów

Tematów poruszano jeszcze mnóstwo. Na spotkaniu zjawiła się nawet młodzież, która pytała, gdzie może w Kościanie spędzać wolny czas? Burmistrz wyjaśnił, że jest basen, ścianka wspinaczkowa, kluby sportowe, stadion, czyli wszystko związane ze sportem, a większość dodatkowo płatnych. Z odpowiedzi Piotra Ruszkiewicza wynika więc, że jeśli ktoś nie uprawia sportu, to rzeczywiście nie ma gdzie się spotkać ze znajomymi, jedynie na ławkach w parku.

Podobne pytanie zadał jeden z mieszkańców miasta podkreślając, że przecież życie nie toczy się tylko od rana do wieczora. – Człowiek pracujący chciałby gdzieś odsapnąć, wypić piwo, pogadać ze znajomymi. W Kościanie nie ma nic. Teraz mamy miasto piętnastominutowe. Pojechać po zakupy i wrócić do domu. Kiedyś szło się do centrum, po zakupy, spotykało ludzi, rozmawiało. Było gdzie pójść wieczorem. Była komunikacja między ludźmi dzięki temu. Dziś ta komunikacja umiera. Jeśli się utrudnia pracę mieszkańcom Kościana, a daje ulgi firmom zewnętrznym, zagranicznym, to jak ma nasz lokalny biznes przetrwać? – pytał.

Poruszano też tematy toalet, odwodnienia Rynku, wielkich marketów, nieinformowania radnych o tym, co się dzieje w mieście. Mówiono o tym, że mieszkańcy gminy korzystają z miejskich atrakcji, basenie, parkingach w innych miejscach, postępujących pracach i kilku drobniejszych sprawach. Pytano, czemu na spotkaniach nie ma radnych PZK. Czy sytuacja w mieście ich nie obchodzi?

Czyje jest miasto?

Na koniec warto zwrócić uwagę nie na to, o czym mówiło się na spotkaniu, ale w jaki sposób mówił burmistrz. Temat w pewnym momencie zszedł na teren na os. Andersa, który należał do skarbu państwa, a o który starało się miasto. – Udało się pozyskać go za darmo, bo skarb państwa chciał ODE MNIE pieniądze […] wojewoda chciał, żebym JA to kupił. […] Teren jest zarośnięty, bo to nie jest MOJE – mówił Piotr Ruszkiewicz. Pozostawiamy to do przemyślenia.

do Góry