Rada Powiatu Kościańskiego nie podjęła uchwały w sprawie reparacji, odszkodowań i zadośćuczynienia z tytułu strat, jakie Polska poniosła z powodu napaści Niemiec oraz późniejszej okupacji na terenie Powiatu Kościańskiego. Radni wycofali projekt uchwały z porządku obrad.

Podczas sesji Rady Powiatu Kościańskiego, która odbyła się 22 listopada, jednym z tematów miało być wyrażenie poparcia wobec starań ubiegania się o reparacje, odszkodowania i zadośćuczynienie za straty, które poniosła Polska w wyniku II Wojny Światowej. Na początku sesji wniosek o zdjęcie tego punktu z obrad złożył radny Aleksander Sowa. – Wniosek swój motywuję tym, że w kompetencjach organów samorządu nie jest dyplomacja. Te sprawy, ujęte w tym punkcie, należą do dyplomacji, załatwiania spraw na zasadzie uzgodnień, w zaciszach gabinetów, a nie wrzucanie tych tematów do porządków obrad samorządów – argumentował radny Sowa.

Na wniosek ten odpowiedział wiceprzewodniczący Rady, Stefan Żurkiewicz. – Do Starostwa Powiatowego w sierpniu wpłynęło pismo z MSZ, które związane było z podjęciem tematu reparacji, zadośćuczynienia, czy odszkodowań, za straty wojenne, które powstały w okresie Drugiej Wojny Światowej. Samorząd powiatowy, jako część władzy publicznej ma prawo się nad tą sprawą pochylić, zająć, rozpatrzyć i przegłosować. Dotyczy ona ogółu mieszkańców. Można by powiedzieć, że to polska racja stanu, interes wspólny większości obywateli. Z tego mogą wynikać tylko korzyści i z tych korzyści nie można rezygnować. Co to za demokracja z waszej strony, która tłamsi możliwość wypowiadania się w tej sprawie – argumentował Stefan Żurkiewicz. Dodał też, że w rocie ślubowania, które składali radni, zawarta jest obietnica dbania i działania dla dobra Polski.

Swoje zdanie przedstawił też radny Michał Jurga. Wyraził zdanie, że wycofanie punktu z obrad będzie najprawdopodobniej tymczasowe, bo zapewne wróci pod obrady na kolejnych sesjach. – Przeraża mnie fakt, że w tak traumatycznej sprawie, stało się to przedmiotem prymitywnej gry politycznej i medialnej. Sprowadzono ten temat do kiełbasy wyborczej. To zbyt poważny temat, by był elementem kampanii wyborczej, a ta kampania cały czas trwa. Odszkodowanie narodowi polskiemu się należy, ale czy dochodzić roszczeń należy w ten sposób? Wprowadzenie tego tematu wymaga dyskusji i zakończenia jego procedowania. Wycofanie tego projektu na niewiele może się zdać, bo może stać się tak, że będziemy do tego tematu wracać – mówił. Podkreślił też, że odszkodowania nakładane na przegranych to normalny element prowadzenia polityki, ale nie przeprowadza się tego głośno. Przypomniał też ustalenia, haniebne według niego, Konferencji Jałtańskiej, a potem Konferencji Poczdamskiej w której uznano Polskę za strefę okupacyjną Związku Radzieckiego i ewentualne odszkodowania powinien czerpać właśnie ZSSR.

Stefan Żurkiewicz przypomniał jeszcze, że samorządy w tej sprawie wypowiadały się już rok temu, a nie tylko w ostatnim czasie. Większość radnych poparła jednak wniosek radnego Sowy. Za wycofaniem tego punktu z porządku obrad głosowało 11 radnych, przeciw było 6 radnych, a Michał Jurga wstrzymał się od głosu.

Pod koniec sesji do sprawy odniósł się ponownie, w dość długim przemówieniu, wiceprzewodniczący Żurkiewicz. Stwierdził, że zajęcie się tą sprawą i przegłosowanie uchwały w sprawie reparacji wojennych to obowiązek patrioty, a społeczeństwo ma prawo dowiedzieć się, co myślą o tym wszystkim radni. Podkreślił też, że projekt przygotowany został przez grupę pięciu radnych, którzy przedstawili swój punkt widzenia. Przyznał, że to sprawa trudna, a nawet bolesna, ale skutki wojny były bardzo poważne i spowodowały regres na dziesięciolecia. – Gdybyśmy otrzymali reparacje po wojnie, to dziś bylibyśmy na zupełnie innym poziomie gospodarczym. Skutki wojny są w każdym domu, w każdej rodzinie. Kościan przecież też był mocno dotknięty wojną. To nie jest rzecz, która urodziła się w ostatnim czasie, bo prace nad określeniem skutków wojny to wieloletnia ciężka praca wielu osób – zaznaczył.

Głos zabrał jeszcze radny Piotr Błaszkowski, który zaznaczył, że dyskusje na ten temat odbywały się na komisjach i decyzja radnych, by nie głosować tej uchwały jest wyrazem demokracji.

do Góry