Piłkarki Juna Trans Women Stare Oborzyska wywalczyły Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim w futsalu. Dokonały tego mimo rozegranego wcześniej trudnego i męczącego meczu na trawie.

Zawodniczki Juna Trans Women Stare Oborzyska bardzo pracowicie spędziły ostatnią niedzielę. Najpierw rozegrały niełatwy i męczący mecz z pierwszoligową drużyną w ramach 1/16 finału Pucharu Polski kobiet w piłce nożnej, by tuż po nim wziąć udział w turnieju na szczeblu wojewódzkim Pucharu Polski kobiet w futsalu. Na szczęście i mecz i turniej rozgrywano w Starych Oborzyskach.

W futsalowym turnieju udział wzięło sześć drużyn. Oprócz Juny były to: Jarota Jarocin, KKP Powiat Pilski, IPA Women Poznań, MKS Kania Gostyń i KKP Słupczanka Słupca. Najpierw rywalizacja odbywała się w dwóch grupach. Oborzynianki zmierzyły się tam z drużynami z Jarocina i Piły. Obydwa mecze wygrały odpowiednio 3:0 i 2:1. Z każdej grupy dwie drużyny wychodziły dalej. O awans do finału piłkarki Juny zmierzyły się z zawodniczkami z Gostynia i pewnie pokonały je 4:0. Do finału awansowały też słupczanki.

Mecz finałowy był bardzo zacięty i wyrównany, ale przypomnieć należy, że oborzynianki miały już za sobą ciężkie zmagania na trawie. Mimo to udało im się strzelić gola, ale niestety rywalki odpowiedziały tym samym. Nadzieja pojawiła się pod koniec meczu, gdy zawodniczka rywalek otrzymała czerwoną kartkę, ale po prostu zabrakło już czasu i o wygranej w turnieju decydowały rzuty karne. Tutaj bezsprzecznie dominowały zawodniczki Juny, a świetnie na bramce spisywała się Aleksandra Godlewska. Została zresztą najlepszą zawodniczką turnieju. Puchar trafił więc w ręce oborzynianek. Zwycięstwo dało im też awans do rywalizacji centralnej w ramach Pucharu Polski na szczeblu centralnym.

Turnieju nie można ocenić inaczej niż pozytywnie. Dziewczyny na co dzień nie mają styczności z piłką halową i przyszły na ten mecz zmęczone, prosto z boiska trawiastego. Ten sukces, który osiągnęły, to była taka wisienka na torcie tego dnia. Mecze do łatwych nie należały, bo nie miałyśmy wszystkich zawodniczek do dyspozycji i było zmęczenie. Poziom innych drużyn też był dość wysoki, a w finale było na co popatrzeć, bo były emocje – podsumowuje Dominika Dewicka, pełniąca rolę trenera podczas turnieju. Był to też jej trenerski debiut. Jak dodaje, świętować tak udaną niedzielę na pewno będą, ale niezbyt hucznie, bo w poniedziałek dziewczyny muszą iść do pracy, czy szkoły.

do Góry