Dwóch mieszkańców Kiełczewa zapobiegło pożarowi lasu [ZDJĘCIA]

W poniedziałkowe południe młody mieszkaniec Kiełczewa zauważył dym wydobywający się z lasu. Dzięki niemu i jego bratu udało się zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia!

Do pożaru lasu w Kiełczewie doszło po godz. 12.00 w poniedziałek, 27 sierpnia. Jeden z mieszkańców miejscowości jadący ul. Polną zauważył, że z lasu wydobywa się dym. – Podjechałem do domu po brata i udaliśmy się w to miejsce, zobaczyć co się dzieje – opowiada Jacek Cywiński. Gdy zbliżyli się zauważyli ogień, niezwłocznie więc powiadomili straż pożarną, a sami, przy użyciu dostępnych im rzeczy, czyli łopaty i stojącego w pobliżu znaku, zaczęli gasić pożar, by zapobiec jego rozprzestrzenianiu się. – Ogień na szczęście nie był duży, ale zaczynało się właśnie palić drzewo – zaznacza Sebastian Cywiński. Na szczęście chwilę później zjawiły się dwa zastępy PSP z Kościana, a strażacy zajęli się gaszeniem drzewa i dogaszaniem pożaru. Niestety jeden z wozów strażackich utknął w piaszczystym gruncie, ale udało się go po chwili wydobyć.

Na razie nie wiadomo co było przyczyną pożaru. Możliwe, że ogień powstał przez leżące w tym miejscu butelki, ale niewykluczone też jest podpalenie. Na miejscu zjawili się też przedstawiciele nadleśnictwa. W sumie pożar objął około 30 metrów kwadratowych lasu, jednak nie wiadomo jakie byłyby skutki ognia, gdyby nie obywatelska postawa dwóch braci z Kiełczewa.

[envira-gallery id=”18646″]

do Góry