Bosacki z KO w Kościanie. Walczy o głosy

Wybory do Parlamentu Europejskiego coraz bliżej, nic więc dziwnego, że kandydaci jeżdżą po swoich regionach, by walczyć o głosy. W poniedziałek, 27 maja, Kościan odwiedził kandydat Koalicji Obywatelskiej, Marcin Bosacki

Marcin Bosacki kandyduje z naszego regionu, z Wielkopolski, do Parlamentu Europejskiego. Znajduje się na trzecim miejscu listy Koalicji Obywatelskiej. Jak jednak zaznaczał podczas briefingu prasowego, który odbył się w poniedziałkowe przedpołudnie na Rynku w Kościanie, jest najwyżej usytuowanym na tej liście kandydatem, pochodzącym i mieszkającym w Wielkopolsce. Kandydata przedstawił senator Wojciech Ziemniak, również obecny na spotkaniu. Bosacki aktualnie jest posłem, wcześniej był senatorem i szefem klubu KO w Senacie, a wcześniej pełnił funkcję ambasadora Polski w Kanadzie.

Reklama

Bardzo się cieszę z poparcia senatora, bo okres, w którym współpracowaliśmy wspominam miło, ale przede wszystkim owocnie. Na kandydowanie do Parlamentu Europejskiego zdecydowałem się dość późno, bo pod koniec kwietnia. Zdecydowałem się z dwóch przyczyn. Po pierwsze z moimi umiejętnościami politycznymi i dyplomatycznymi będę wartością dodaną w Parlamencie Europejskim w sytuacji, w której trzeba Unii i Polski w Unii bardzo mocno bronić. Europa, zwłaszcza jej wschodnia flanka jest pod naporem dwóch niebezpieczeństw. Pierwszym jest Rosja, agresywna polityka Putina. Byłem dwa tygodnie na Ukrainie i tam jest gorzej, niż nam się wydaje. Rosjanie idą do przodu. Trzeba budować unię obronną, by powstrzymywać, odstraszać Putina przed ewentualnymi, dalszymi agresywnymi krokami. Drugim zagrożeniem są ci, którzy chcą Unię rozmontować, a przynajmniej osłabić. To blok, do którego należy Prawo i Sprawiedliwość – mówił Marcin Bosacki. Jak twierdzi, gdyby przedstawiciele tego bloku, tacy jak Marine Le Pen, czy Viktor Orban, zdobyli większość zdolną wpływać na prace UE, to byłoby to, według niego, bardzo szkodliwe.

Drugim powodem, dla którego zdecydował się kandydować jest to, że potrzeba Wielkopolan w Parlamencie Europejskim. – Tradycją, niestety, jest to, że wielkie partie wysyłają z naszego regionu kandydatów spoza naszego regionu. W sposób wyraźny widać to także tym razem. Skoro nie mogę startować z pierwszego, czy drugiego miejsca, będę startował z trójki i będę walczył o wielkopolskie sprawy. O S11, o pieniądze na transformację energetyczną, w tym na wodór, który jest atrakcyjnym środkiem mogącym zastąpić paliwa kopalne, a Wielkopolska lideruje w badaniach i wdrażaniu energii wodorowej. O co walczyć wie tylko ten, który jest związany z Wielkopolską, się tu urodził. Ja jestem stąd. Mieszkam dwadzieścia kilometrów od Kościana, pod Stęszewem i obiecuje, że będę dbał o polskie i wielkopolskie interesy i obiecuję to, że oprócz Poznania będę miał kilka biur lokalnych, rozsianych po Wielkopolsce, bo europarlamentarzysta musi mieć codzienny kontakt z wyborcami – podkreślał. Zachęcał więc wszystkich do głosowania właśnie na niego, bo oprócz Anny Bryłki z Konfederacji jest najwyżej ulokowanym na liście kandydatem z Wielkopolski w naszym okręgu, mającym realną szansę uzyskać mandat. Zaapelował też, by 9 czerwca iść na wybory, bo ważna jest mobilizacja i jak najwyższa frekwencja. Po konferencji poszedł spotkać się z burmistrzem, Sławomirem Kaczmarkiem.

Reklama
Go to TOP