Reklama

Wrócili! Kibice z Racotu już w domu [ZDJĘCIA]

20/02/2018 22:10

Punktualnie o godz. 21.00 autobus z kibicami z SKS Jantar Racot zaparkował przed Gimnazjum w Racocie. Na placu czekały już stęsknione rodziny i znajomi.

Wracających z Igrzysk Olimpijskich w Pyeongchang przywitał szyld wykonany przez siostrę i kolegów jednego z uczestników wyjazdu. Napisano na nim w języku polskim i koreańskim "Witamy w domu". - Nie wiemy czy odczyta co tu jest napisane, ale wydaje nam się, że to fajny akcent. Brat wraca z Korei, więc witamy go po polsku i koreańsku - wyjaśnia Marta Kaczmarek, siostra Jakuba, który aktywnie dopingował naszych sportowców podczas Igrzysk. Jak zaznacza, codziennie rodzina kontaktowała się z chłopakiem, ale jednak się stęsknili i przygotowali nawet niespodziankę. - Zrobiliśmy remont pokoju Kuby i mamy nadzieję, że mu się spodoba - dodaje pani Marta, która sama również była na Igrzyskach Olimpijskich, ale 10 lat temu w Pekinie. Oczekiwanie zakończyło się dokładnie o godzinie 21.00, bo wtedy przed szkołą w Racocie pojawił się autobus z kibicami. Uczestnicy wyprawy nie wpadli jednak po wyjściu z autokaru od razu w ramiona rodzin, tylko ustawili się z pomponami i flagami przed autobusem i odśpiewali "Biało-czerwone, to barwy niezwyciężone". W końcu przyszedł jednak czas by odpowiednio przywitać się z najbliższymi. - Podróż była męcząca, a zmęczenie to potęgowała jeszcze zmiana stref czasowych. Jesteśmy jednak szczęśliwi - opowiada Marysia Klem. - Koreańczycy bardzo miło nas przyjęli i będziemy mieć miłe wspomnienia z wyjazdu - zaznacza Marta Wojtkowiak. - Cieszymy się też, że mogliśmy choć trochę wspomóc naszych sportowców w zdobyciu medali - dodaje Marysia. Jak mówią dziewczyny, Koreańczycy są bardzo mili i otwarci, dopytywali się jak się gościom podoba i czy wszystko w porządku. Smakowała im też koreańska kuchnia, choć trzeba było jeść pałeczkami, a potrawy były dość pikantne. Po przyjeździe spokój zaczął odzyskiwać wreszcie szef wyprawy, Artur Opas, który przed wyjazdem przyznawał, że bardzo się denerwuje tą rolą. - Była to ogromna odpowiedzialność za dużą grupę osób, w odległym i egzotycznym miejscu, przez tak długi czas - podsumowuje. Nie będzie jednak zbyt długo odpoczywał, bo następnego dnia trzeba już zjawić się w pracy. - Były to bardzo intensywne dni, wizyty na arenach sportowych, kibicowanie, zwiedzanie, wizyta w wiosce olimpijskich. Ogólnie sporo wrażeń i czasem musiały nam wystarczyć po 3 godziny snu - opowiada. W samej Korei grupa pod szyldem SKS "Jantar" Racot spędziła 10 dni, a licząc z podróżą 12 dni. Kibicowali m.in. naszym skoczkom podczas wszystkich trzech występów, w tym również tych medalowych, ale także kilkakrotnie biegaczom, biathlonistom, łyżwiarzom, a oprócz tego byli też na innych dyscyplinach m.in. hokeju, snowboardzie, skokach akrobatycznych i jeździe figurowej. [envira-gallery id="10831"]    
Reklama

Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama