Sporo emocji wzbudziła informacja, że obcokrajowcy, którzy uczestniczyli w głośnej i brutalnej bójce na plaży w Śremie, trafili do Bieżynia w gminie Krzywiń. Mieszkańcy boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci i swoje, tym bardziej, że incydentów z udziałem osób spoza naszego kraju jest coraz więcej. Służby i władze jednak uspokajają, twierdząc, że to nie te same osoby.
Przypomnijmy, że do brutalnej bójki nad Jeziorem Grzymisławskim w Śremie doszło w sobotę, 7 września, około godziny 23:00. Pierwsze doniesienia mówiły o możliwych ofiarach śmiertelnych, ale jak się później okazało, na szczęście nikt nie zginął, choć obrażenia poszkodowanych, dwóch mieszkańców Śremu, były bardzo poważne. W zdarzeniu brało udział, oprócz poszkodowanych, pięciu obcokrajowców – Kolumbijczycy i Argentyńczyk. Szybko w internecie zaczęły się pojawiać filmiki ze zdarzenia. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia, ale widać na nich moment kopania i bicia mężczyzny leżącego na ziemi, a jeden z uczestników specjalnie zbija butelkę o ziemię, tworząc tak zwanego „tulipana” i wbija ją w szyję innego z mężczyzn. Do szpitala z bardzo poważnymi obrażeniami trafiło dwóch Polaków. Obcokrajowcy zostali zatrzymani przez służby. Najpierw ujęto trzech Kolumbijczyków i Argentyńczyka, a potem zatrzymano też kolejnego obywatela Kolumbii.
Policja w Śremie wydała oświadczenie w tej sprawie. - W związku z wydarzeniem, do którego doszło w sobotę na plaży w Śremie, informujemy, że policjanci zatrzymali osoby podejrzane. Wspólnie z prokuraturą prowadzone jest śledztwo. Zbieramy szereg nowych, istotnych informacji. Działania te przebiegają bez zakłóceń – czytamy w komunikacie. Nie napisano jednak, że czterech z pięciu zatrzymanych zostało zwolnionych i zastosowano wobec nich dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Sytuacja wzbudziła wiele emocji w całej Polsce. W Śremie, ale też innych miastach zorganizowano patrole obywatelskie.
Kilka dni temu pojawiła się informacja, że obcokrajowcy, którzy uczestniczyli w brutalnej bójce trafili do Bieżynia w gminie Krzywiń. Wzbudziło to strach wśród mieszkańców miejscowości, ale też całej gminy. Jak mówią nasi rozmówcy, boją się przede wszystkim o swoje dzieci. Strach jest spory, bo proszą też, by nie ujawniać na wszelki wypadek ich danych.
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Śremie, Renata Mikołajczak, zapytana o tę sprawę stwierdziła, że nie dotarły do niej informacje, by uczestnicy zdarzenia trafili do Bieżynia. Potwierdziła, że wobec czterech zatrzymanych zastosowano dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju, a wobec piątego złożono wniosek do sądu o tymczasowy areszt, na co sąd wyraził zgodę. Trwa ustalanie dokładnego przebiegu zdarzenia. Zapytaliśmy więc oficer prasową policji w Śremie, Ewę Kasińską, jak wygląda ten dozór policyjny i czy policjanci wiedzą, gdzie przebywają wypuszczeni obcokrajowcy. Ta jednak odmówiła odpowiedzi odsyłając nas z powrotem do prokuratury.
Co ciekawe, więcej informacji niż od jednostki w Śremie, udało się uzyskać od kościańskiej policji. To tutaj po raz pierwszy usłyszeliśmy, że obcokrajowcy, którzy pojawili się w Bieżyniu, to nie ci sami, którzy uczestniczyli w bójce. - W związku ze zdarzeniami, które miały miejsce na terenie sąsiedniego powiatu śremskiego, do służby na terenie powiatu kościańskiego dla zapewnienia bezpieczeństwa skierowane zostały dodatkowe patrole. Posiadamy informacje o przebywaniu na terenie gminy Krzywiń obcokrajowców. Z posiadanych informacji wynika, że żadna z tych osób nie brała udziału w zdarzeniach w Śremie. Do chwili obecnej nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia od mieszkańców o incydentach z udziałem tych osób na terenie powiatu kościańskiego – informuje Jarosław Lemański, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kościanie.
Informacja ta już rozeszła się wśród mieszkańców Bieżynia i nieco ostudziła emocje, ale strach przed obcokrajowcami jednak pozostaje, bo słyszy się o coraz większej liczbie przypadków zdarzeń i przestępstw z udziałem osób, które w ostatnim czasie przybyły do Polski.
O sytuację zapytaliśmy więc też burmistrza Krzywinia, Przemysława Kaczora. - Zacząć trzeba od tego, że osoby, które były zamieszane w sytuację w Śremie nie przebywają i nie przebywały na terenie naszej gminy. Mając na uwadze jednak ostatnie wydarzenia w sąsiedniej gminie jesteśmy w stałym kontakcie z policją. Komenda Policji z Kościana łącznie z naszym komisariatem krzywińskim mają wzmożone patrole, miejsca newralgiczne są pilotowane. Mamy też spotkanie do spraw bezpieczeństwa w starostwie w drugiej połowie września, gdzie te tematy będą omawiane. Na początku października będzie też wojewoda i będziemy chcieli przedstawić sytuację. Te osoby, które są na terenie gminy mają legalność pobytu. My, jako samorząd, nie mamy uprawnień, żeby ingerować w zatrudnianie pracowników. Temat nie jest nam jednak obojętny – mówi burmistrz Krzywinia. Tylko w okresie letnim do gminy do pracy przybyło, lub przedłużyło swój meldunek około 60 osób. W tej liczbie są też jednak obywatele Ukrainy. Jak podkreśla, bezpieczeństwo jest dla władz gminy bardzo ważne, stąd kontakt z policją. Wzmożone patrole działają, bo do burmistrza dotarły już informacje, że mieszkańcy zauważyli większą liczbę policjantów.
Sprawa wydaje się więc wyjaśniona i aktualnie nie ma większych powodów do obaw, jednak wzrastająca liczba obcokrajowców, sytuacja na wschodniej granicy Polski, a także sytuacja w całej Europie powodują, że coraz więcej osób odczuwa strach o swoje i swoich rodzin bezpieczeństwo. Niestety gminy niewiele mogą zrobić z osobami napływającymi z innych krajów, potrzebne są rozwiązania na szczeblu centralnym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wobec czterech zatrzymanych bandytów zastosowano dozór policyjny, a księdza Olszewskiego trzymają w więzieniu, jak groźnego przestępcę. W jakim kraju my żyjemy - republika bananowa.
Wobec czterech zatrzymanych bandytów zastosowano dozór policyjny, a księdza Olszewskiego trzymają w więzieniu, jak groźnego przestępcę. W jakim kraju my żyjemy - republika bananowa.