Mecz rozpoczął się od chwili ciszy, by upamiętnić zmarłego niedawno Stanisława Wujca, którym był wieloletnim działaczem sportowym i kierownikiem drużyn młodzieżowych Tęczy. W końcu przystąpiono do gry. Tęcza Kościan od początku radziła sobie na boisku bardzo dobrze. Kościaniacy zdołali wypracować sobie 3-punktową przewagę. Po kilku minutach "obudzili się" jednak szczypiorniści Realu Astromal Leszno. Odrobili straty i około 15 minuty meczu doprowadzili do wyrównania. Od tego czasu prowadzenie zmieniało się, choć w pewnym momencie Tęcza znów odskoczyła na 2 punkty. Na przerwę kościaniacy schodzili jednak z jednopunktowym prowadzeniem.
Real doprowadził do wyrównania tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą część spotkania. Gra znów była bardzo wyrównana aż do 38 minuty. Wtedy "coś siadło" w drużynie Tęczy i zaczęły pojawiać się błędy, które wykorzystali goście. Kilka straconych punktów nasi szczypiorniści mogli odrobić dzięki grze w przewadze, ale niestety w tym czasie sami otrzymali dwie dwuminutowe kary. Po ich zakończeniu kościaniacy starali się odrobić punkty, ale dobrze funkcjonowała obrona Realu Astromal, rewelacyjnie bronił też ich bramkarz, Jędrzej Królikowski. Z 6 punktów przewagi gości udało się więc odrobić tylko 2. Spotkanie zakończyło się wynikiem 24:28.
- Mecz był bardzo równy, natomiast gdzieś tam doświadczenie leszczyniaków wyszło. W pewnym momencie nie mogliśmy sobie poradzić z ich obrotowym. W ataku posypała się nam w pewnym momencie skuteczność i odskoczyli na 5, 6 bramek. Ciężko to było odrobić z tak dobrze grającym zespołem - komentuje mecz trener Tęczy, Dawid Nowak.
- Takiego meczu się spodziewaliśmy i dobrze się przygotowaliśmy. Założyliśmy sobie, że od samego początku będziemy grać bardzo spokojnie w ataku i bardzo skutecznie w obronie. To się udało - podsumowuje trener Realu Astromal, Maciej Wierucki.
Po przegranej Tęcza spadła na 9 miejsce w tabeli I ligi.