Na spotkanie posłów Rusieckiego i Szłapki z kościaniakami przyszło około 20 osób. Poruszano głównie tematy dotyczące bieżącej sytuacji politycznej w Polsce i na świecie. Po kilku słowach powitania przyjęto formułę, by to uczestnicy zadawali posłom pytania.
Pierwsze z nich dotyczyły sytuacji na Ukrainie, a dokładniej czego można spodziewać się po Putinie 9 maja. O dacie tej mówi się bowiem sporo, jako momencie przełomowym, w którym podjęte zostaną bliżej nieokreślone kroki przez prezydenta Rosji. Tutaj posłowie woleli się nie zagłębiać w temat, ponieważ byłoby to "wróżenie z fusów". Zaznaczyli jednak, że trzeba pomagać, zarówno humanitarnie, ale też dostarczając broń.
W końcu rozmowa skierowana została na temat polskiej polityki. Padło pytanie o ewentualny rozłam w koalicji rządzącej. - Tam miłości nie ma od dawna. To wszystko trzeszczy i będzie trzeszczeć, ale się nie rozwali. Ich miłość do władzy jest silniejsza niż spory. Nie wierzę w skróconą kadencję, bo po co im to? - stwierdził Rusiecki.
Gdy padło już pytanie o Prawo i Sprawiedliwość to, jak się można było spodziewać, dalsza rozmowa dotyczyła głównie rządu. Mówiono, że poziom agresji i nienawiści wśród rządzących jest ogromny, ogranicza się posłom liczbę pytań przed głosowaniami, występują problemy ze zgodnością w rządzie. - Jak się rozmawia na ulicach z ludźmi to widać, że mają dosyć. Jestem przekonany, że opozycja wygra przyszłe wybory, ale najlepsza będzie jedna lista opozycji. Sojusz sześciu partii. Wtedy można dojechać nawet do większości konstytucyjnej i ponaprawiać rzeczy, które zepsuł PiS - mówił Szłapka. Dyskutowano też, jak przekonać elektorat wiejski.
Uczestnicy pytali, jakie powinny być pierwsze kroki, jakie zmiany wprowadzić, w przypadku wygranych przez opozycję wyborów. Tutaj konkretów zbyt wielu nie usłyszeli poza tym, że wiele jest do zrobienia. Jako pierwszy ruch, jak stwierdził Szłapka, to "zaoranie" Telewizji Polskiej i Ministerstwa Sprawiedliwości.
Pytano też o program dotyczący inflacji, jak sobie z nią poradzić, jakie opozycja ma propozycje dla młodych. - Przede wszystkim potrzebna jest zmiana prezesa Narodowego Banku Polskiego na wiarygodnego. Wtedy rynki będą miały większe zaufanie do złotówki - mówili posłowie. Zaznaczyli też, że ludzie powinni godnie zarabiać i trzeba im w związku ze sporą inflacją pomagać, choć to raczej wpłynie na jej wzrost. Dlatego też zaproponowali wprowadzenie obligacji z oprocentowaniem na poziomie inflacji, by ściągnąć pieniądze z rynku. To, według nich, pozwoli ją zahamować.
Potem rozmowa znów zeszła na PiS, ale też jaki majonez kupować, by wyborcom dawać już nie kiełbasę, ale pierogi, by przekonać ich do opozycji, rozmawiano o poparciu poszczególnych sił politycznych.
Ogólnie spotkanie przebiegło bez zaskoczeń i "fajerwerków". Przyszły osoby, których się można było spodziewać, poruszano tematy, których się można było spodziewać i przedstawiano tezy i poglądy, których też się można było spodziewać.