52-latek deklarował pasję do zabytkowej motoryzacji i obiecywał renowację kultowych jednośladów. Klienci wierzyli, że ich Komary, WSK-i czy Simsony wrócą na drogi w nowym blasku. Zamiast efektów były jedynie kolejne zapewnienia o postępach prac. W ostateczności nie oddał powierzonego mienia. Mężczyzna usłyszał 4 zarzuty przywłaszczenia mienia.
Na początku listopada ubiegłego roku policjanci zostali powiadomieni o mężczyźnie, który przyjmował zlecenia na naprawę i odrestaurowanie starych motocykli, takich jak Komar, WSK czy Simson, ale nie wywiązywał się z powierzonych mu prac. Gdy pokrzywdzeni żądali zwrotu mienia, 52-latek (mieszkaniec powiatu kościańskiego) nie zwracał przyjętych jednośladów, części ani przekazanych mu pieniędzy.
- Pokrzywdzeni przez cały czas utrzymywali kontakt z mężczyzną. W rozmowach telefonicznych i wiadomościach zapewniał on o postępach prac, tłumaczył opóźnienia i obiecywał zakończenie zleceń w najbliższym czasie, czym skutecznie zwodził klientów i grał na czas. Jak ustalono w toku postępowania, do pierwszego przywłaszczenia doszło na początku 2023 roku. Kolejne dwa miały miejsce w 2024 roku, a ostatni czyn został popełniony we wrześniu 2025 roku - informuje Jarosław Lemański, oficer prasowy kościańskiej policji. Łączna wartość mienia, które mężczyzna przywłaszczył została oszacowana przez pokrzywdzonych na ponad 50 tysięcy złotych.
W ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali podejrzanego. Podczas przeszukania odzyskano przywłaszczone jednoślady oraz ich części. 52-latek usłyszał cztery zarzuty przywłaszczenia mienia. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych czynów. Tłumaczył policjantom, że chciał zrealizować wszystkie projekty, jednak przyjął zbyt wiele zleceń, z którymi nie był w stanie sobie poradzić. O jego dalszym losie zdecyduje sąd. Grozi mu nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chciał naprawić to się liczy ale nie dał rady
Było ich więcej jak 4.
Chciał naprawić to się liczy ale nie dał rady
Było ich więcej jak 4.