Podsumowano tegoroczną edycję akcji "Rowerowa stolica Polski". Po raz pierwszy także kościaniacy mogli "kręcić" kilometry dla swojego miasta. Łącznie, w ciągu miesiąca, pokonali ponad 60 tysięcy kilometrów.
Po raz pierwszy miasto Kościan przystąpiło do ogólnopolskiej akcji "Rowerowa Stolica Polski". Akcja organizowana jest przez miasto Bydgoszcz w ramach projektu Aktywne Miasta. Walka o tytuł trwała przez cały czerwiec. W tym czasie w akcji udział wzięło 153 kościaniaków, nie tylko mieszkańców miasta, ale też osób zamieszkujących okoliczne miejscowości, którzy postanowili jeździć dla Kościana. W tej grupie znalazło się 83 mężczyzn i 70 kobiet. Łącznie przejechali ponad 60 615 kilometrów. Przełożyło się to na 46 miejsce wśród 145 miejscowości biorących udział w rywalizacji.
W czwartek, w Urzędzie Miejskim w Kościanie, odbyło się spotkanie podsumowujące akcję i wręczenie nagród najbardziej aktywnym rowerzystom. Zebranych powitał burmistrz, Sławomir Kaczmarek, który przedstawił wyniki, ale też opowiedział nieco o tym, dlaczego miasto dołączyło do rywalizacji. - Nasz radny miejski i sekretarz powiatu, Rafał Landzwojczak parł do tego, żebyśmy przystąpili do tej inicjatywy i w końcu przekonał nas do tego. Ta akcja pokazała, że można się zjednoczyć i współzawodniczyć w duchu fair play i koleżeństwa. Chodzi też bowiem o to, żeby społeczność się zjednoczyła we wspólnym celu - mówił. Pochwalił się także swoim wynikiem. Trzykrotnie wsiadał na rower i pokonał łącznie ponad 117 kilometrów.
Imponujący wynik osiągnął Marek Ludwiczak, który w ciągu 30 dni przejechał rowerem 3457 kilometrów. - Przeważnie jeździłem dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Najdłuższy dystans to chyba około 130-140 kilometrów. Jeździłem dość dużo w okolicy, ale moja ulubiona trasa to przez Śrem, Kórnik, Rogalin, Mosinę, czasem Poznań. Resztę w okolicy, sporo w Śmiglu, mojej byłej gminie. Na początku rywalizacji założyłem sobie, żeby jeździć 100 kilometrów dziennie, żeby te 3 tysiące zrobić, no ale życie zweryfikowało, że jednak trzeba troszkę więcej, żeby się utrzymać w czołówce - opowiada. Jak dodaje, finalnie chciał zrobić 3456 km, żeby była ciekawa liczba, ale finalnie wyszedł kilometr więcej. Rowerem jeździ codziennie, ale przeważnie około 50 kilometrów, rywalizacja skłoniła więc go do pokonywania znacznie większych odległości.
Wśród pań najwięcej, bo 2004 kilometry, przejechała Marta Brukwińska, znana już w okolicy chociażby z uzyskiwania świetnych wyników w zawodach triathlonowych. - Częściowo te kilometry robiłam w ramach treningu, ale gdyby nie tej rywalizacji, to na pewno takiego dystansu bym w miesiącu nie pokonała. Mocno to motywowało do jeżdżenia, bo bez tego to bym pewnie jeździła tylko w weekendy, a tak starałam się codziennie - wyjaśnia. Do zawodów triathlonowych żadnych się nie przygotowuje, więc mogła też poświęcić więcej czasu na rower. W tygodniu były to przeważnie wyjazdy indywidualne, a w weekendy razem z rodziną, czy znajomymi.
Po wręczeniu upominków od burmistrza przyszedł czas na rozmowy na temat rywalizacji, tras rowerowych, urządzeń i aplikacji używanych przez nich, ale też problemów, które dotykają rowerzystów. Wszyscy zgodnie twierdzili, że za rok na pewno też wezmą udział w akcji i zachęcają do tego wszystkich.
Klasyfikacja mężczyzn:
Klasyfikacja kobiet:
Najdłuższy dystans pojedynczej trasy, 300 kilometrów, pokonał Sławomir Leśny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze