Michał Szkudlarek to postać nietuzinkowa. Trenował wiele dyscyplin sportowych, zwłaszcza lekkoatletycznych, a w wieku 60 lat skupił się na bieganiu. Zarówno dystanse kilkukilometrowe, jak i bardzo długie, nawet 140-kilometrowe, biegał też po schodach. Startował w praktycznie wszystkich zawodach biegowych w gminie Śmigiel i powiecie kościańskim, a także w wielu imprezach w całej Polsce. Kojarzą go biegacze z całej Polski, a jako, że mieszka w Przysiece Polskiej, to stał się wizytówką gminy Śmigiel. Nic więc dziwnego, że z okazji zbliżających się 90. urodzin pana Michała władze gminy postanowiły to uczcić. W śmigielskim Centrum Kultury przygotowano wystawę poświęconą jubilatowi, na której oglądać można część zdobytych przez niego pucharów, medali, nagród i wiele innych pamiątek. Otwarcie wystawy, a zarazem uczczenie urodzin pana Michała odbyło się we wtorek, 12 września.
- Takie osoby trzeba pokazywać, że są wśród nas, są pełne pasji, kochają to, co robią, a do tego ma 90 lat. Nie wiem, czy są w Polsce inne takie osoby. Wpadliśmy więc na pomysł, że trzeba zorganizować wystawę, pokazać trofea, które ma. To było jego marzenie, żeby pokazać. Ponadto to nie wszystko. To osoba, która pokazuje, że trzeba się ruszać, że teraz nie bardzo może biegać, więc chodzi z kijami. Ma pełno pasji i to mu zostanie do końca - mówi pomysłodawczyni wystawy, burmistrz Śmigla Małgorzata Adamczak. Przygotowała też jeszcze jeden prezent dla pana Michała. Podczas rozmowy z jego rodziną okazało się, że marzy jeszcze o locie helikopterem. Na szybko, jeszcze w dniu imprezy, udało się więc taki lat załatwić i wręczyć jubilatowi bon na przelot.
- Zależało mi na tej wystawie, bo przynajmniej odkurzone jest - żartuje Michał Szkudlarek. Widać jednak, że wystawa mu się spodobała, a uroczystość wzruszyła. - Zaskoczyli mnie, bo myślałem, że będzie bieg jakiś - mówi. Na uroczystości pojawiło się kilkadziesiąt osób. Byli przedstawiciele władz gminy Śmigiel, ale też okolicznych gmin - Kościana, gminy Kościan, gminy Czempiń. Pojawił się nawet senator Wojciech Ziemniak. Nie zabrakło rodziny i mnóstwa znajomych biegaczy, a nawet kijkarzy. Jubilatowi odśpiewano "Sto lat", a goście podchodzili składać życzenia. Potem przyszedł czas na wspomnienia.
Podczas uroczystości wrócił też do tragicznych zdarzeń z jego udziałem, o których nigdy nie opowiadał, a które były jedną z przyczyn jego zainteresowania sportem. Chodzi o wybuch trotylu w zakładach chemicznych w których pracował, w trakcie którego zginęło kilkunastu jego kolegów. Było to w 1952 roku w Wytwórni Chemicznej zwanej "Zachemem" w Bydgoszczy. - Tego nie da się zapomnieć. Krok po kroku mogę opowiedzieć, nawet jak szedłem. Do końca życia to zostanie. Wszystkie dyscypliny uprawiałem, obojętnie jakie. Kiedyś nie było radia, czy telewizji, więc człowiek się chwytał wszystkiego. By to stłumić, to nawet zacząłem sztuki teatralne grać. Głowa była przynajmniej czymś innym zaprzątnięta - opowiadał o tym, w jaki sposób próbował poradzić sobie z traumą. Nie wspominał o tym wcześniej, bo wypadek był ukrywany przez ówczesne władze, wiedział o nim tylko jego ojciec. Uprawianie różnych sportów pozwalało na chwilę zapomnieć, a z biegiem lat stało się swojego rodzaju uzależnieniem. Poleca uprawianie sportu każdemu. - Wszystko trzeba robić z głową. Nic na siłę - podpowiada.
Po wysłuchaniu opowieści pana Michała wykonano wspólne, pamiątkowe zdjęcie. Potem goście oglądali wystawę i rozmawiali z jubilatem przy kawie i torcie. Wystawę będzie można oglądać do piątku, 15 września, w godzinach 8.00 - 15.30.