Pod szkołą maturzyści z I Liceum Ogólnokształcącego im. Oskara Kolberga w Kościanie pojawili się już wcześnie rano, by podzielić się z koleżankami i kolegami najnowszymi przemyśleniami, spostrzeżeniami, obawami, ale też usłyszanymi przeciekami. Zapytaliśmy ich o to, czego się boją, jak się przygotowywali i co chcieliby ujrzeć na egzaminie z języka polskiego.
- Na razie bez stresu i na czilu podchodzimy. Jest okej. Raczej regularności w nauce nie było, uczyłyśmy się dopiero przez ostatnie dni intensywnie - mówią Zofia i Magdalena. - Boję się, że dostanę pytanie, na które nie znam odpowiedzi i się zestresuję - dodaje Zosia. - Ja się boję Dziadów, jakoś nie za bardzo mi podchodzą - twierdzi Magda. Chciałyby Przedwiośnie, Lalkę, albo Konrada Wallenroda. Słyszały o przeciekach dotyczących Wesela i uważają, że nie byłby to wcale najgorszy traf.
- Ja się boję najbardziej matematyki, więc jutro się będę martwić. Uczyłam się dopiero wczoraj, do drugiej w nocy - mówi z kolei ich koleżanka, Barbara.
Ich koledzy, z klasy 4a, też są w miarę spokojni, ale za to pewni swych możliwości. - Nie ukrywam, że trochę jest stres, ale myślę, że jestem dobrze przygotowany. Uczyłem się całe cztery lata, a tak bardziej intensywnie to ostatnie trzy miesiące. Liczę na dobry wynik, tak osiemdziesiąt procent z polskiego by było dobrze - mówi Igor Tkaczyk.
- Ja z polskiego czuję się najmniej pewnie, to przedmiot, którego nie rozszerzałem, ale jestem dobrej myśli. Boję się Lalki, albo innej, trudnej lektury. Chciałbym może Przedwiośnie, bo jest dość proste i zapada w pamięć - zaznacza Maciej Jakubowski.
- Sprawdzałem dziś przecieki i widziałem, że 1984 był wyszukiwany. Ile w tym prawdy to nie wiemy, ale lęk jest, bo to lektura niezbyt fajna. Wesele to każdy lubi. Bo jak tu nie lubić starszych ludzi, który się bawią, piją i biją na weselu. Nie można się stresować, trzeba się nacieszyć, stówka, albo nic - śmieje się Jakub Stypiński.