Niedawno do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka Kościana, która chciała zapisać się do lekarza rodzinnego. Do miasta rodzinnego, wraz z mężem i kilkuletnią córką, przeprowadziła się niespełna dwa lata temu. Po kilku latach mieszkania w Poznaniu. Gdy planowała córkę zapisać do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej usłyszała w jednej z kościańskich przychodni, że nie ma chwilowo takiej możliwości z powodu zbyt dużego obłożenia lekarzy. Po prostu brakuje lekarzy rodzinnych. Po jakimś czasie próbowała znowu, z takim samym skutkiem. Próbowała też w innych przychodniach i także się to nie udało. Postanowiła się skontaktować z poznańskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia. W końcu otrzymała odpowiedź.
- Z dokonanej przez nas weryfikacji wynika, że nie ma możliwości złożenia deklaracji wyboru lekarza podstawowej opieki zdrowotnej u żadnego z świadczeniodawców w gminie Kościan. W tych placówkach została osiągnięta zalecana liczba pacjentów objętych opieką przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej – czytamy w odpowiedzi podpisanej przez Dariusza Brudło, pełniącego obowiązki zastępcy dyrektora do spraw służb mundurowych. Przyznać trzeba, że sygnatariusz odpowiedzi mogący wzbudzić zdziwienie. W piśmie otrzymała też informację, że może złożyć deklarację w przychodni w Wonieściu. To jednak jej nie satysfakcjonuje. - Co w przypadku, gdy ktoś nie ma samochodu by podjechać do Wonieścia? Zwłaszcza z chorym dzieckiem? – pyta.
Problem jest szerszy, bo informacje o podobnych problemach otrzymaliśmy też od innych osób. Jeden z mieszkańców Kościana kontaktował się też w tej sprawie z Gazetą Kościańską. - Chyba trzeba po prostu śledzić nekrologi i sprawdzać do którego lekarza rodzinnego były zapisane te osoby – mówi ironicznie mężczyzna. Jak można przeczytać w internecie, problem dotyczy też wielu innych gmin w całej Polsce.
Okazuje się, że zalecana liczba pacjentów pozostających pod opieką jednego lekarza rodzinnego podstawowej opieki zdrowotnej to 2500 osób. Z jednej strony jak widać jest to zbyt mała liczba, skoro lekarzy brakuje. Z drugiej wydaje się być jednocześnie zbyt wysoką, patrząc na kolejki do lekarzy rodzinnych, zwłaszcza podczas „sezonów chorobowych”. Czytelniczka zapytała jeszcze, czy w Kościanie jest zaledwie 9 lekarzy rodzinnych, skoro w mieście mieszka mniej niż 25 tysięcy osób. W odpowiedzi, już telefonicznej, usłyszała, że do miejskich przychodni zapisują się osoby z gminy Kościan. Z drugiej strony liczba 2500 pacjentów na lekarza jest jedynie wartością zalecaną. Jeśli lekarz wyrazi zgodę, to może przyjąć więcej. Jak jednak widać żaden nie wyraża takiej zgody.
Co więc zrobić w takiej sytuacji? Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z rzecznikiem Wielkopolskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Poznaniu. Zostaliśmy poproszeni o przesłanie pytań mailem. Niestety odpowiedzi na wszystkie nie otrzymaliśmy. NFZ poinformował, że w Kościanie działa 5 przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Dwie przy ul. Bączkowskiego, jedna na os. Jagiellońskim, jedna przy ul. Nacławskiej i jedna przy ul. Sierakowskiego.
- Jeśli w żadnym z tych miejsc pacjentka nie mogła zapisać się do lekarza rodzinnego, proszę, aby skontaktowała z Delegaturą WOW NFZ w Lesznie. Nasi pracownicy postarają się pomóc w tej wyjątkowej sytuacji. Jednocześnie chciałabym poinformować, że w przypadku zachorowania lub pogorszenia stanu zdrowia, pacjentka powinna zostać przyjęta w dowolnej przychodni lekarza rodzinnego, nawet jeśli nie podpisała deklaracji w tej konkretnej placówce. Każda przychodnia ma możliwość rozliczenia wizyty pacjenta spoza swojej listy aktywnej – odpowiada Marta Żbikowska-Cieśla, rzecznik prasowy wielkopolskiego NFZ.
Pytaliśmy też, czy w Kościanie jest jedynie 10 lekarzy rodzinnych (czyli z odpowiedzi wynikałoby, że dwóch na przychodnię). Odpowiedzi na to niestety nie było. Podobnie rzecznik nie odpowiedziała na pytanie o istnienie listy oczekujących, na którą można by było się zapisać, liczbę lekarzy rodzinnych w Kościanie, gminie Kościan i całym powiecie kościańskim. Nie otrzymaliśmy też informacji, czy wdrożono jakieś działania, by sytuację poprawić.
Nasza czytelniczka rozmawiając jeszcze z pracownikiem NFZ uzyskała też informację, że zawsze skorzystać można z tak zwanej „wieczorynki”. Jest to jakieś rozwiązanie, ale także nie idealne, bo z błahym problemem można w ten sposób wydłużać czas oczekiwania pacjentom z poważniejszymi problemami i wymagającymi szybszych działań.