Spotkanie w sprawie Rynku! “Jest Pan najgorszym burmistrzem”!

Niemal trzy godziny trwało spotkanie z przedsiębiorcami w sprawie rewitalizacji kościańskiego Rynku. Pytań i pretensji do burmistrza było mnóstwo.

Spotkanie w sprawie kościańskiego Rynku odbyło się w w czwartek, 19 stycznia w Kościańskim Ośrodku Kultury. Zjawiło się na nim kilkadziesiąt osób, przede wszystkim przedsiębiorców działających na kościańskim Rynku i w najbliższej okolicy, ale także mieszkańcy oraz kilkoro radnych. Ze strony władz miasta pojawił się burmistrz Piotr Ruszkiewicz, zastępca burmistrza Przemysław Korbik (który głosu w ogóle nie zabrał), naczelnik wydziału infrastruktury Mikołaj Grabowski (który stanowisko pełni od kilku dni), a także kierownik Centrum Promocji Regionu (w zakresie Rynku, ratusza i ul. Wrocławskiej) Paweł Sałacki. Przedsiębiorcy przyszli wyposażeni w plakaty z napisami: “Miasto umiera”, “Mamy dość!”, “Stop zamykaniu ulic!”.

Na początku zebranych powitał burmistrz Ruszkiewicz. Wyjaśnił, że organizacja tego spotkania wcale nie była odpowiedzią na spotkanie zaplanowane na 21 lutego przez radnego Marka Wyrzykiewicza, ale planował je już wcześniej. Stwierdził też, że problemy z Rynkiem to wina firmy, która wykonywała remont, a tak właściwie to pandemii, wojny na Ukrainie, bo przez te czynniki przedsiębiorstwo straciło pracowników z Ukrainy i zeszło z placu kończąc prac. Winna była też drożyzna, twierdził burmistrz, bo przetarg, w którym firma wygrała był w 2020 roku, a dwa lata później ceny były już znacznie wyższe i nie opłacało się kończyć prac. Rozmowy nie przyniosły skutku. Jak to wyglądało czasowo przedstawił z kolei Paweł Sałacki.

O zamknięciu ulic

O szczegółach całej inwestycji opowiedział Mikołaj Grabowski. Przede wszystkim o wprowadzonej pod koniec roku nowej organizacji ruchu. To właśnie zamknięcie niektórych ulic wokół Rynku spowodowało ostry sprzeciw przedsiębiorców. Naczelnik wyjaśnił, że głównym celem zmian było upłynnienie ruchu, ale wpłynął też wniosek od mieszkańców ul. Masztalerza o zamknięcie ruchu. O liczbę podpisów pod wnioskiem pytał radny Marcin Betlej. Okazało się, że było ich tylko 5.

W obronie wnioskodawców wystąpił jednak mieszkaniec ul. Masztalerza, Roman Ratajczak. Wyjaśnił, że ich petycja dotyczyła wyprowadzenia z ul. Masztalerza ruchu tranzytowego. Zaproponowano w niej organizację ruchu, która nie zabraniała ruchu po uliczkach, a wprowadzona organizacja znacznie różni się od tej zaproponowanej przez mieszkańców Masztalerza. Według słów Ratajczaka, jeśli ich propozycja zostałaby zaakceptowana, to rzeczywiście ruch znacznie by się zmniejszył, a okoliczni przedsiębiorcy nie traciliby tylu klientów.

Odpowiedzialnych nie ma?

Pytania przedsiębiorców, by upłynnić proces ich zadawania, przedstawił Tadeusz Gryszczyński. – My nie uważamy, że to idzie zgodnie z planem. Przez dwa lata nikt nie chciał z nami rozmawiać. Nikt się tym Rynkiem i Wrocławską nie interesował. Dopiero jak spotkaliśmy się w styczniu na Rynku to burmistrz zechciał się z nami spotkać – stwierdził. Jak wyjaśnił, zebrano ich 26. Na początku zadano pytanie, czy na projekt Rynku i ul. Wrocławskiej był przeprowadzony konkurs, czy były konsultacje i ile projekt kosztował. W odpowiedzi przedsiębiorcy dowiedzieli się, że projekt kosztował 140 tys. zł, konsultacji nie przeprowadzono. Nie było też konkursu.

Ten Rynek ma służyć nam wszystkim. Decyzji nie powinna podejmować jedna osoba, albo dwie za biurkiem, tylko powinny się spytać ludzi, którzy mają z tego skorzystać. Olaliście wszystkich – mówił kolejny przedsiębiorca. W tym pytaniu zastosowano typową spychologię. Paweł Sałacki odpowiedział bowiem, że na sali nie ma nikogo, kto byłby odpowiedzialny za projekt. Było to bowiem w poprzedniej kadencji samorządu. Widać więc, że nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności mimo, że zaznaczano na początku kadencji wyraźnie, że aktualna władza, czyli burmistrz Piotr Ruszkiewicz i radni PZK to kontynuacja poprzedniej kadencji. Obecny na sali senator Wojciech Ziemniak zapytał więc, czy burmistrz zaprosił na spotkanie osoby odpowiedzialne i okazało się, że ani byłego burmistrza, Michała Jurgi, ani jego zastępcy Macieja Kasprzaka, ani byłej naczelniczki wydziału infrastruktury Kingi Czarneckiej, ani projektanta na spotkanie nie zaproszono. Nie było więc nikogo, kto znałby dokładnie szczegóły ustalania rozwiązań projektowych.

Ja się nie uchylam. Przyszedłem na spotkanie, bo chcemy skutecznie zakończyć tę inwestycję. Cały problem polega na tym, że jest coraz trudniejsza sytuacja. Najważniejsze, by zakończyć remont. Chcemy ten Rynek rozruszać, to jeden z elementów rewitalizacji – mówił Piotr Ruszkiewicz. Dodał też, że urząd przyjrzy się, co można ewentualnie zmienić, ale priorytetem jest dokończenie prac. Nie będzie też składał żadnych deklaracji.

Wadliwy projekt?

Projektowi przyjrzeli się też kościańscy projektanci, do którego wcześniej dostępu nie było. Ewa Teślak zwróciła chociażby uwagę na to, że zaplanowane lipy holenderskie osiągają pnie o średnicy dwóch metrów, a miejsce przygotowane na Rynku nie pomieści pnia większego niż metr. Wyraziła też wątpliwość, czy skrzyp rosnący w centrum miasta to rzeczywiście to, czego oczekują mieszkańcy miasta.

Radna Małgorzata Igłowicz-Betlej stwierdziła z kolei, że projektujący Rynek nie zapoznał się z historią miasta i nie przeprowadzono konsultacji. Dodatkowo, małą ilość zieleni tłumaczył wymaganiami konserwatora zabytków. Radna zapytała konserwatora i dowiedziała się, że odchodzi od betonu na rynkach i ograniczeń w tym zakresie nie było. Słyszała też, że według władz miasta mała ilość zieleni będzie dobra, bo jak chcą mieszkańcy pooglądać zieleń mają iść sobie gdzieś indziej.

Problemy i obawy

Sporą część spotkania poświęcono odpływom wody z Rynku. Właściciele nieruchomości powątpiewają, czy te, które są będą w stanie odebrać wodę. Obawiają się więc, że będzie dochodzić do zalewania piwnic, do czego już zresztą raz doszło. Dodatkowo w niektórych kamienicach zasłonięto okna piwnic, przez co zablokowano dostęp światła i powietrza. W przypadku zalania nie będzie więc nawet możliwości wypompowania wody, a gdy wilgoć wejdzie w mur pruski, z którego zbudowano część nieruchomości, to w ciągu kilkunastu lat się po prostu zawalą. Wcześniej wodę zatrzymywały chociażby krawężniki, teraz zastosowano jedynie niewielkie spady i odpływ, który nie odbierze najprawdopodobniej dużej ilości wody. Naczelnik obiecał przyjrzeć się tej sprawie.

Zwracano też uwagę, że brak zieleni na Rynku spowoduje, że podczas upałów będzie tam w ogóle trudno przebywać, nie mówiąc już o mieszkaniu, czy pracy. Dlatego też apelowano o przemyślenie tej sprawy. W odpowiedzi uczestnicy dowiedzieli się, że na Rynku pojawią się donice z roślinami. To według uczestników spotkania problemu nie rozwiąże, a co więcej będzie trudno cokolwiek w takich donicach utrzymać, co pokazują przykłady innych miast. Upał spowoduje, że nawet jeśli pojawią się ogródki gastronomiczne na, to nikt tam nie będzie z powodu temperatury przebywał, bo: “piwo będzie ciepłe zanim w ogóle dojdzie do stolika“.

Wnioski składać można, ale bez pomocy

Przedsiębiorcy zastanawiali się też, czy miasto przygotowało jakąś pomoc, czy może odszkodowania za straty, które ponoszą od dwóch lat w związku z zamknięciem Rynku. Tutaj burmistrz odpowiedział, że wnioski składać można o ulgę w podatku od nieruchomości. Jednocześnie dodał, że w 2021 roku złożono dwa wnioski, jednego nie rozpatrzono ze względu na braki, drugi odrzucono, bo podatek został już zapłacony. W 2022 roku takie wnioski były 3 i 2 z nich pozostawiono bez rozpatrzenia, a ostatni uzyskał odpowiedź odmowną. Odszkodowań żadnych na pewno nie będzie.

Padło też pytanie, czy miasto jest gotowe na ewentualny pozew zbiorowy wystosowany przez mieszkańców i przedsiębiorców.

Centrum Promocji Regionu

Także wiele czasu poświęcono utworzonemu Centrum Promocji Regionu w zakresie Rynku, ratusza i ul. Wrocławskiej. Zatrudniono bowiem osobę na to stanowisko, która pracuje od 1 sierpnia. Otwarcie Rynku planowano na 16 sierpnia 2022 roku, czy więc nie za późno dokonano zatrudnienia. Pytano też w ogóle co robi w pracy ta osoba, skoro terminu zakończenia na razie nie ma. W odpowiedzi dowiedzieli się, że przygotowywane są mikroprojekty, które mają kosztować niewiele i zachęcić ludzi do odwiedzania Rynku, jeśli uda się go dokończyć. Pytano jeszcze o szczegóły, albo przykłady tych projektów, ale tego niestety już nie przedstawiono.

Jedna z uczestniczek przedstawiła ciekawy pomysł na akcję promocyjną, którą już można przeprowadzać. Po prostu publikować w mediach społecznościowych zdjęcia z udanych zakupów na Rynku, czy z przedsiębiorcami. Pomysł prosty i bezkosztowy. Spodobał się kierownikowi i zapewne niedługo ujrzy światło dzienne. Szkoda tylko że osoba pracująca od pół roku na stanowisku sama na niego nie wpadła.

Inne

Pojawiały się też inne pytania, między innymi o parkingi, oświetlenie, pękające płyty na Wrocławskiej, recyrkulację wody, drogi dojazdowe do Rynku, nadzór inwestorski itp. Uczestnicy spotkania dowiedzieli się też, że przetarg na dokończenie prac trwa i już zgłosiło się kilka firm. Nadzieja na wybór wykonawcy jest, co powinno stać się do około 26 lutego. Potem wykonawca będzie miał 18 tygodni na dokończenie prac.

Na koniec głos zabrał właściciel “Miniaturki”, Adrian Tycner. – Na mieście chodzą głosy, że jest pan najgorszym burmistrzem, jakikolwiek był w tym mieście. Mam więc pytanie, kiedy się pan poda do dymisji – zapytał. Nagrodzono go za to oklaskami.

Każdy ma prawo do swojej opinii. Mógłbym powiedzieć, że ma pan najgorszą ciastkarnię i kiedy ją zamknie. Niech pan nie wysuwa takich radykalnych sądów, ale każdy ma prawo do swojej oceny – odpowiedział Piotr Ruszkiewicz.

do Góry