Reklama

Ulewa dała się we znaki...

07/08/2023 11:56

Padający w weekend intensywnie deszcz spowodował wiele zalań i podtopień. Ujawnił też wciąż nierozwiązany problem spowodowany tym, że wiele osób nadal kanalizację deszczową podłącza do kanalizacji sanitarnej

Już przed weekendem synoptycy ostrzegali przed intensywnymi i bardzo intensywnymi opadami deszczu, któremu towarzyszyć mogą burze. W sobotę, 5 sierpnia, sytuacja była jeszcze spokojna. Po południu padało, jednak był to dość umiarkowany deszcz, który nie powodował problemów. Sytuacja zaczęła zmieniać się późnym w nocy, kiedy to opady przybrały na sile. W niedzielny poranek wielu właścicieli nieruchomości po obudzeniu się zastało zalane piwnice i posesje. Miejscami deszcz zalał też drogi.

Głównie jednak walka odbywała się "na własną rękę", bo strażacy wezwani zostali do 16 zdarzeń, co patrząc na intensywności opadów i to, że nietrudno było w ten poranek spotkać osoby wylewające wodę z piwnic, nie było dużą liczbą. Straż wezwano między innymi do zalanego rowu, z którego woda wdzierała się na posesję prywatną w Jarogniewicach, zalanej hali produkcyjnej w Bronikowie i kilku zalanych piwnic w Czempiniu, Kościanie, Bonikowie, Starych Oborzyskach i Koszanowie. Jak się okazało, podczas opadów występowały też silne podmuchy wiatru, które powaliły kilka drzew, między innymi w Zglińcu, Jerce, Sierpowie i Nietążkowie.

Reklama

Problemem wciąż nielegalne przyłącza

Skutki ulew odczuli jednak mocno pracownicy Wodociągów Kościańskich. W niedzielny poranek stacja meteorologiczna wodociągów pokazywała, że spadło w nocy ponad 50 litrów wody na metr kwadratowy. Zaczęły pojawiać się przypadki wybijania kanalizacji sanitarnej, albo nie odbierania przez nią ścieków.

- Kanalizacja sanitarna została wybudowana po to, aby odprowadzać tylko ścieki komunalne, czyli takie jak powstają u nas w domu: w kuchni, w łazience, w pralni, w WC. Nie mogą do niej trafiać wody opadowe, roztopowe czy drenarskie. Niestety często bywa tak, że rynny są wpinane do kanalizacji sanitarnej. Podobnie jest w przypadku kratek i odwodnienia liniowego. Ten proceder jest nielegalny i karalny. Szkodzi on mieszkańcom, którzy są zalewani, urządzeniom na przepompowniach i oczyszczalniach ścieków oraz przyrodzie. Ścieki rozrzedzone wodą opadową zmieniają swoje parametry i żeby je oczyścić trzeba zużyć dużo więcej energii elektrycznej i chemii wspomagającej ten proces. Dlatego prosimy o odłączenie deszczówki od kanalizacji sanitarnej. Zwróćcie także uwagę sąsiadom oraz znajomym na ten ważny aspekt - mówi Dawid Borkowski, prezes Wodociągów Kościańskich. Przypomina, że w Kościanie nie ma kanalizacji ogólnospławnej, a jest osobna do deszczówki i osobna do ścieków komunalnych. Warto więc sprawdzić przyłącza na naszych nieruchomościach.

Reklama

Około godziny 15.00 kanalizacja deszczowa była praktycznie pusta i mogła odebrać ogromne ilości wody. Z kolei kanalizacja sanitarna nadal była przepełniona i "wybijała". Pokazuje to, jak wiele jeszcze nieruchomości ma podłączone rynny do "sanitarki". Do godzin wieczornych spadło ponad 80 litrów wody na metr kwadratowy. Wtedy też sytuacja się uspokoiła. Ku zaskoczeniu wielu mieszkańców Kościana, deszcz nie zalał żadnego z przejazdów pod torami.

Czy da się coś zrobić?

Temat intensywnych opadów i zalewania ulicy Surzyńskiego w Koscianie poruszył także podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Kościańskiego Stefan Żurkiewicz. - Chciałbym zwrócić uwagę na poważny problem, który występuje na ul. Surzyńskiego, która jest przecież drogą powiatową. Tak, jak wiele lat wstecz, tak i teraz jest tam fragment, który jest regularnie zalewany. Mieszkańcy żyją tam w stresie, mają przygotowane worki na ewentualność zalania, urywają się z pracy podczas deszczów, by zabezpieczyć nieruchomości. Poczynili też wiele inwestycji, by zabezpieczyć nieruchomości przed zalaniem. Tak nie powinno być. Trzeba się zastanowić nad tym tematem i zlikwidować ten problem - mówił.

Reklama

Odpowiedział mu dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Kościanie, Dariusz Korzeniowski. Podkreślił, że kanalizacja deszczowa, która tam się znajduje, nie została przygotowana do szeregu inwestycji, które powstały przy ul. Śmigielskiej. Sytuację pogorszyło jeszcze przyłączenie do niej os. Orzechowego. Żurkiewicz podkreślił jeszcze, że wiele terenów zielonych zabetonowano, jak chociażby miejsce, w którym znajduje się jeden z dyskontów przy ul. Śmigielskiej. Woda nie ma więc gdzie wsiąkać.

Głos zabrał też Michał Jurga, były burmistrz Kościana. - Przy tych przekrojach kanalizacji nie ma możliwości, by kanalizacja wszystko przyjęła. I tak jest sytuacja lepsza, niż kiedyś, bo jest udrożnienie. Nie ma już takich sytuacji na całej ul. Surzyńskiego, a tylko na części. Przy gwałtownych opadach nawet większe średnice nie są w stanie wszystkiego odebrać. Można zrobić wielką, wielomilionową inwestycję i przez cały Kościan nowe rury poprowadzić, ale to jest nierealne - stwierdził Jurga. - To jest taka odpowiedź jak "sorry, taki mamy klimat", albo "woda ma to do siebie, że się zbiera i spływa". Po co budujemy szersze drogi? Bo się zwiększa natężenie ruchu. Teraz problemem jest zalewanie i trzeba to załatwić. Nie mogą nasi mieszkańcy żyć w ciągłym strachu, przecież płacą podatki - podsumował Stefan Żurkiewicz. Kilka słów na temat przepisów powiedział też radny Stefan Stachowiak. Jak wyjaśnił, jedynym sposobem na zmniejszenie problemu jest zatrzymanie wody na miejscu, na przykład poprzez budowę zbiorników retencyjnych. - Być może trzeba w tym kierunku pójść. Większe średnice rur nam nic nie dadzą - zaznaczył.

Reklama

Czy powiat zajmie się problemem na razie więc nie wiadomo. Wiadomo jednak, że gwałtowne zjawiska pogodowe będą się zdarzać i to coraz częściej.

Reklama

Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama