Reklama

Pyro-Car w Bielewie 2024 [ZDJĘCIA]

31/08/2024 16:59

Już po raz ósmy w Bielewie zorganizowano Zlot Pojazdów Strażackich “Pyro-Car”. W imprezie i zawodach wzięło udział kilkanaście drużyn pożarniczych z zaprzyjaźnionych jednostek OSP z okolicy i zagranicy.

W sobotę, 31 sierpnia, w Bielewie zorganizowano ósmy już "Pyro-Car". Impreza rozpoczęła się od przemarszu obecnych jednostek wokół placu przy świetlicy wiejskiej, gdzie odbywało się wydarzenie. Następnie prezes OSP Bielewo, Alojzy Jędrzychowski, powitał zebranych uczestników, gości i widzów. Wręczono także odznaczenia, które przygotowali zagraniczni goście. W tym roku do Bielewa przyjechały reprezentacje jednostek z miejscowości: Vranov, Jamy, Roztoky, Matejovce, Radnoves, Klatovy. Wśród zaproszonych gości był Grzegorz Marszałek, wiceprezes wojewódzkiego oddziału ZOSP RP. - Chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy zorganizowali wszystkie osiem edycji. Impreza zachęca do integracji lokalnej społeczności i różnych jednostek OSP i dzięki niej możemy pokazać na czym działali nasi poprzednicy. Dobrze, że są takie zawody, bo kultywujemy to, żeby zabezpieczyć historyczny sprzęt. Życzę dobrej rywalizacji - mówił. Głos zabrali też burmistrz Krzywinia, Przemysław Kaczor i starosta kościański Artur Opas.

Zanim rozpoczęła się rywalizacja przed publicznością zaprezentowała się Orkiestra Dęta OSP Krzywiń. Potem przyszedł czas na rywalizację, ale była to rywalizacja na wesoło, a nie o wynik. Najpierw wystartowali seniorzy z OSP Cichowo, a potem drużyny polskie i zagraniczne. Tor przygotowano w taki sposób, by oprócz umiejętności o wyniku zadecydowało także szczęście. Druhowie musieli m.in. zbierać pyry, biec slalomem, przenosić wodę nad głowami w dziurawym kasku i ugasić pożar.

Reklama

- Przede wszystkim możemy zobaczyć tutaj stary sprzęt jakim przed laty gaszono pożary. Są sikawki konne, ale są też sikawki parowe. To był wielki postęp, bo one miały wydajność zbliżoną do motopomp. W Polsce można je rzadko zobaczyć, w Czechach jest 19 sikawek, piękne, zadbane, są tam nawet zloty sikawek parowych. Chodzi o zabawę, i dla nas strażaków i dla społeczeństwa - podkreśla Paweł Buksalewicz, jeden z organizatorów i pomysłodawca imprezy. Jak dodaje, różnice w ochotniczych jednostkach polskich i na przykład czeskich są widoczne. Przede wszystkim większy odsetek mieszkańców Czech działa w straży ochotniczej. Więcej tam też historycznego sprzętu, często w strażnicach są małe muzea i wystawy. W Polsce tego tak nie szanowano. Są też wyposażeni w sprzęt gastronomiczny, więc jeśli gdzieś jadą są samowystarczalni. - Podpatrujemy, na przykład drużyna seniorów z Vranova tu przyjeżdża i sami taką stworzyliśmy. Dziecięcą drużynę też w Czechach podpatrzyliśmy. Po dobre przykłady warto sięgać, a oni u nas też wiele podpatrzyli - zaznacza Buksalewicz.

Podczas imprezy były też dodatkowe atrakcje, między innymi dmuchańce dla dzieci, dania z "pyrów", stoiska handlowe, można było obejrzeć sprzęt strażacki, zabytkowe sikawki, obecni byli też motocykliści, a ciekawscy mogli zajrzeć sąsiadowi do ogródka z perspektywy helikoptera. Był też konkurencje, jak np. rzut beczką po piwie, a na wieczór zaplanowano zabawę.

Reklama

Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama