Reklama

Powstańcze Biegi Przełajowe w Nietążkowie [ZDJĘCIA]

10/03/2024 15:14

W lesie w Nietążkowie odbyły się Powstańcze Biegi Przełajowe. Był to drugi etap cyklu, a wzięło w nim udział ponad 100 biegacze i miłośników Nordic Walking.

Powstańcze Biegi Przełajowe odbyły się w niedzielę, 10 marca. Podobnie jak przed rokiem start i metę zawodów zlokalizowano w lesie w Nietążkowie. Na starcie pojawiło się 53 biegaczy, którzy do pokonania mieli 12 kilometrów i 27 metrów, co symbolizować miało datę wybuchu Powstania Wielkopolskiego - 27 grudnia. Na starcie stanęły też 52 osoby rywalizujące w nordic walking na dystansie 5 kilometrów. Powodzenia zebranym życzyła burmistrz Śmigla, Małgorzata Adamczak, a następnie zawodnicy wyruszyli w trasę.

Pierwsi na mecie zaczęli zjawiać się kijkarze. Najlepszy okazał się Jacek Witucki z Poznania z czasem 29 minut i 58 sekund. - Kolega Marcin mnie cisnął, więc nie można było odpuszczać. Dopiero na końcówce, ale na górkach trzeba było cisnąć ile fabryka dała. W lesie było przyjemnie, góreczki, pagórki, lubię górskie klimaty, a tu prawie góry. Pogoda w sam raz, ani się człowiek nie spocił, ani nie zmarzł - mówił po przekroczeniu linii mety. Pół minuty za nim do mety doszedł Marcin Madaliński z Leszna, który przed tygodniem zwyciężył w etapie krzywińskim. Podium uzupełnił, ze stratą zaledwie 3 sekund do miejsca drugiego, Roman Frąckowiak z Wielenia. Wśród pań zwyciężyła Iwona Maślanka ze Śmigla (34:31), drugie miejsce zajęła Izabela Okrzesik-Frąckowiak (35:16), a trzecie Karolina Kałek ze Starego Bojanowa (35:20).

Reklama

Wśród biegaczy podium nie zaskoczyło, bo jako pierwsi dobiegli faworyci. Najlepszy był, podobnie jak w pierwszym etapie, Cezary Suchora z Kościana (45:51). Drugi był Dawid Miaskowski z Leszna (46:24), a trzeci Tomasz Musiał z Dąbcza (47:44). Wśród pań tryumfowała Marlena Nowacka z Leszna (59:53) przed Moniką Rabiegą z Leszna (1.02:06) i Katarzyną Domagałą z Czacza (1.04:18). - Trasa bardzo fajna. Wydawało się, że jest zimno, ale było przyjemnie. Wiało tylko na ósmym, dziewiątym, dziesiątym kilometrze. Wiedziałam, że wisienką na torcie będą dwa ostatnie kilometry, czyli mega długi podbieg. W głowie miałam, że on będzie, miałam siły do samego końca i dałam radę - opowiadała zwyciężczyni po zakończeniu biegu. Zapowiada też walkę o zwycięstwo w całym cyklu, bo tydzień wcześniej była najlepszą wśród pań podczas biegu w Krzywiniu.

Reklama

Reklama

Wideo eKoscian.eu




Reklama