Spotkanie odbyło się w "Niedźwiedziu" w Nowym Dębcu. Wzięło w nim udział około 200 druhów z jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z całego powiatu kościańskiego, którzy uczestniczyli w akcjach mających zniwelować zagrożenie powodziowe. Zebranych powitał wójt gminy Kościan, Andrzej Przybyła. - Ta sytuacja to kolejny dowód na to, że na druhny i druhów zawsze można liczyć. Chcieliśmy w symboliczny sposób podziękować, przy kawie i ciastku, a potem przy grochówce przygotowanej przez strażaków z PSP w Kościanie wspólnie będziemy mieli okazję spędzić mile czas - mówił. Jak podkreślił, oprócz strażaków działania wsparły też inne osoby. Czy to użyczające sprzęt, czy pomagające w inny sposób, jak chociażby przygotowujące bułki dla walczących z zagrożeniem druhów. Zaznaczył też, że walka przyniosła skutek i każdego dnia wody jest coraz mniej. Nadal sporo, ale spadki poziomu są widoczne.
Następnie głos zabrał starosta kościański, Henryk Bartoszewski. Opowiedział, że po raz pierwszy o powstania zbiornika retencyjnego Wonieść, czyli od 40 lat, mieliśmy do czynienia z tak wysokim stanem wody. Osiągnął niemal stopień maksymalny, dlatego wały trzeba było umacniać. Tym bardziej, że okazało się, że nie są w zbyt dobrym stanie. Wyjaśnił też, skąd się ta woda wzięła. Zapowiedział też, że część pól niestety pozostanie zalana, większość najprawdopodobniej do maja, ale niektóre dłużej, co spowoduje też straty w rolnictwie. W pierwszej kolejności trzeba było jednak chronić obszary zamieszkane. Dlatego też zdecydowano się część wody skierować do Południowego Kanału Obry, co spowodowała zalania terenów rolnych nie tylko w powiecie kościańskim, ale nawet w gminie Przemęt. Cały czas utrzymuje się też alarmowy poziom wody na kościańskim odcinku Obry, a to dlatego, że opróżniony jest zbiornik Wonieść. Musi być bowiem gotowy na wiosenne deszcze.
- Szanowni druhowie. Pracowało nas bardzo dużo. Jedni przy kuchni, jedni na pojazdach, jedni przy sipie, inni trzymali worki. Wszyscy byli potrzebni. Mówi się, że znaczenie mają jednostki, które są elitarne. Ja zawsze powtarzałem, że przyjdzie czas, że nie będzie potrzeba wielkiego sprzętu, nowoczesnych technologii, ale ludzkiej pracy. Ostatnie tygodnie to pokazały. Nie trzeba było najnowszej sprzętu, tylko zwykła sipa, ręka, worek, który trzeba było układać ręcznie. To właśnie Wy wykonaliście tę ważną pracę, jaką jest przygotowanie materiału, jego przeniesienie, ułożenie i stworzenie zabezpieczenia - podkreślił Bartoszewski. Do podziękowań dołączył się też burmistrz Kościana, Piotr Ruszkiewicz, a także Tomasz Grzelczyk, prezes Zarządu Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Kościanie
Głos zabrał jeszcze p.o. komendanta powiatowego PSP w Kościanie, Jacek Donaj. Przedstawił on statystyki dotyczące akcji zabezpieczających wały. Zużyto 830 ton kruszywa i 40 tysięcy worków, a w działania zaangażowanych było około 500 osób.