Na ten moment zawodniczki Juna-Trans Women Stare Oborzyska czekały od początku istnienia drużyny żeńskiej. Po rewelacyjnym sezonie w trzeciej lidze dziewczęta zasłużenie awansowały do ligi drugiej. W niedzielę, 20 sierpnia, rozegrały pierwszy mecz po awansie. Na własnym boisku zmierzyły się z zawodniczkami GSS Grodzisk Wielkopolski.
Początek meczu wyglądał bardzo obiecująco. Gospodynie wyraźnie przystąpiły do ataku, co poskutkowało golem w 7 minucie spotkania. Strzeliła go z niemal połowy boiska Eliza Ostrowska, a bramkarka rywalek po prostu nie zdążyła wrócić do bramki. Przez kolejne minuty wyraźną przewagę miały zawodniczki Juna-Trans, a gra odbywała się głównie na połowie piłkarek z Grodziska Wielkopolskiego. Po 30 minutach spotkania nastąpiła krótka przerwa na uzupełnienie płynów, bo mecz odbywał się w ponad 30-stopniowym upale. Po tej przerwie sytuacja na boisku zmieniła się diametralnie. Oborzynianki zaczęły popełniać sporo błędów i przepuszczać rywalki. Grodziszczanki nieco mocniej przycisnęły w tym momencie, co pozwoliło im na wyrównanie. Nadzieja wśród kibiców wzrosła, gdy już w doliczonym czasie piłka ponownie wpadła do bramki gości, ale gola nie uznano.
Druga połowa była już o wiele bardziej wyrównana. Obie drużyny potrafiły stworzyć sobie obiecujące akcje, często wykorzystując błędy przeciwniczek. W 55. minucie gry po ładnej, zespołowej akcji piłkę w bramce umieściła Dobrosława Skorupska. Gospodynie miały jeszcze przynajmniej dwie okazje do podwyższenia, ale za każdym razem piłka przelatywała nad poprzeczką. Groźnie zrobiło się na 10 minut przed końcem meczu. Niekryta zawodniczka z Grodziska Wielkopolskiego otrzymała piłkę niemalże w polu karnym i skierowała ją do bramki. Na szczęście świetnie spisała się tam Dominika Dewicka. W rewanżu piłkarki z Oborzysk wyszły z kontrą. Joanna Ostant podała do Aleksandry Jankowskiej, która chwilę wcześniej weszła na boisko. Ta niezbyt mocnym, ale celnym strzałem na słupek podwyższyła wynik do 3:1. Wynik pozostał już taki do końca spotkania.
- Przede wszystkim mecz wygrany. Powiem szczerze, że nie do końca poznawałem własny zespół. Nie był to zbyt ładny mecz w naszym wykonaniu. Dziewczyny były chyba trochę zestresowane. To jednak debiut. Też się trochę nie dziwię, bo to młode zawodniczki, ale najważniejsze, by w takich trudnych meczach właśnie o to chodzi - mówił po spotkaniu trener Juny-Trans Women, Marcin Adamczak. Pracy sędziów, która, mówiąc najłagodniej, była dość kontrowersyjna, nie chciał komentować. A jakie plany drużyna ma na ten sezon? - Zająć jak najwyższe miejsce. To nie jest łatwa liga i sezon będzie wyrównany. Chcemy grać jak najlepiej, a dziewczyny są bardzo zmotywowane. To najważniejsze - odpowiada. Nieśmiało wspomina, że interesowałaby go pierwsza trójka w tabeli.
- Z wygranej się cieszymy, choć nie do końca. Widać, że okres przygotowawczy siedzi nam wszystkim jeszcze w nogach. Pogoda też nas nie rozpieszcza, ale nie ma co szukać wymówek. Musimy pracować i wyeliminować wszystkie błędy, jakie popełniłyśmy w dzisiejszym meczu. Wszyscy mamy ten sam cel na ten sezon. Dobrze się bawić i uczyć. To, czy jest szansa na awans pokażą kolejne mecze, ale nie mamy na to jakiegoś wielkiego parcia - opowiada Dominika Dewicka.