Pani Agnieszka z Kościana ma 41 lat i od 17 lat pracuje jako policjantka. Jak sama mówi mimo, że to ciężka praca, to służby nie zamieniłaby na nic innego. We wrześniu ubiegłego roku urodziła wymarzonego i wymodlonego syna - Jasia. Niestety szczęście niedługo później zniszczyła choroba - inwazyjny, potrójnie negatywny nowotwór piersi. To jedna z najgorszych, bo bardzo agresywna odmiana tej choroby. Leczenie to długi, trudny i niedający pewności proces. Dlatego też Agnieszka potrzebuje pomocy.
- Czeka mnie półroczna chemioterapia. Później zabieg usunięcia chorej piersi, a jeżeli potwierdzi się wynik badań genetycznych prawdopodobnie dwóch. Później radioterapia, a następnie jeżeli wszystko pójdzie pomyślnie rekonstrukcja. Przede mną długa i ciężka droga - opowiada pani Agnieszka. Pojawiła się jednak inna szansa.
- Z racji inwazyjnego i złośliwego charakteru nowotworu istnieje możliwość podjęcia alternatywnej, dodatkowej terapii. Koszty leczenia są i będą ogromne. Proszę Was wszystkich, którzy czytacie mój apel, o wsparcie, choćby najdrobniejszą kwotą. Mały Jaś musi mieć mamę, a mama nie pragnie niczego bardziej jak wyzdrowieć i mieć swojego Jasia - prosi.
Bez pomocy ludzi dobrej woli sfinansowanie tego typu terapii ta zadanie ponad siły zwykłego człowieka. Dlatego warto wspomóc. Można to uczynić poprzez zrzutkę - LINK TUTAJ.