Podwójnego pecha miał w niedzielę 23-letni mieszkaniec powiatu leszczyńskiego, któremu zepsuł się samochód na krajowej „piątce”. Ze stojącego na poboczu samochodu trafił prosto do aresztu.

W niedzielny poranek dyżurny policji został powiadomiony przez osobę podróżującą drogą krajową nr 5 o pojeździe stojącym na poboczu drogi. Według zgłoszenia, w środku miał znajdować się kierowca, który prawdopodobnie zasłabł. Na miejsce wysłano patrol ruchu drogowego. – Gdy policjanci podeszli do stojącego samochodu, drzemiący kierowca zerwał się ze snu i powiedział mundurowym, że pojazd się zepsuł. Mężczyzna dodał, że próbował się skontaktować z kimś, kto pomógłby mu odholować auto. Zapewnił, że jest cały i zdrowy – relacjonuje Radosław Nowak, rzecznik kościańskiej policji. Jako, że samochód stał w miejscu, gdzie stwarzał zagrożenie dla innych użytkowników drogi, nie miał włączonych świateł awaryjnych, ani wystawionego trójkąta, to funkcjonariusze pouczyli kierowcę, żeby prawidłowo oznakował unieruchomiony pojazd.

Żeby dopełnić formalności związanych ze zgłoszeniem, mundurowi wylegitymowali kierowcę. Okazało się, że jest poszukiwany przez Sąd w celu odbycia kary pozbawienia wolności za popełnione wykroczenia, za które nie zapłacił grzywny. W ten sposób dalszy transport mężczyzny zapewniła już policja.

do Góry