Winny! Koniec głośnej i długiej sprawy w sądzie!

Zakończyła się głośna i długa sprawa sądowa, w której na ławie oskarżonych zasiadł Patryk Tomaszewski. Sąd uznał go winnego przekroczenia prędkości i opuszczenia pojazdu bez zgody kontrolującego.

Sprawa przeciw Patrykowi Tomaszewskiemu ciągnęła się przez prawie dwa lata. W listopadzie 2015 r. mężczyzna został zatrzymany przez policję z powodu rzekomego przekroczenia prędkości. Pan Patryk nie zgodził się wtedy na przyjęcie mandatu. Policjant przeprowadzający czynności dopatrzył się wtedy także usterek w pojeździe i odebrał dowód rejestracyjny samochodu, a do sądu w Kościanie skierowany został wniosek o ukaranie, w którym znalazły się także inne wykroczenia. Filmik z zatrzymania został opublikowany w internecie.

Patryk Tomaszewski został obwiniony o przekroczenie prędkości na terenie zabudowanym, prowadził pojazd, który miał niesprawne podświetlenie tablicy rejestracyjnej i nieprawidłową barwę kierunkowskazu, a także, że podczas kontroli opuścił pojazd bez zgody kontrolującego i przeszedł przez jezdnię w miejscu do tego nieprzeznaczonym.

Zanim sąd ogłosił wyrok w sprawie, poprosił zebranych o zachowanie spokoju niezależnie od tego, jaki on będzie. Sędzie Joanna Matuszewska-Potocka uznała Patryka Tomaszewskiego za winnego tego, że przekroczył prędkość oraz, że opuścił pojazd bez zgody kontrolującego. Za te wykroczenia sąd wymierzył karę grzywny w wysokości 500 zł, a także pokrycie zryczałtowanych kosztów postępowania w kwocie 100 zł, oraz opłatę w kwocie 50 zł.

– Sąd przeprowadził obszerne postępowanie dowodowe, które w części potwierdziło zarzuty oskarżyciela publicznego. Miernik Iskra jest dopuszczonym, póki co, przez prawo narzędziem mającym dokonywać pomiaru prędkości pojazdu. Obwiniony nie ma kwalifikacji by zastępować biegłego i nie ma szkoleń, brak których zarzucał świadkom – wyjaśniała sędzia. Dodała również, że umieszczane przez obwinionego w internecie filmiki są odpowiednio spreparowane i mogą wprowadzać w błąd osoby je oglądające, co jest zachowaniem nieodpowiedzialnym. Jak stwierdziła, zadaniem sądu było obiektywne rozpatrzenie dowodów, a z nagrań i zeznań wynika, że pomiar prędkości został wykonany prawidłowo i żaden z zarzutów obrony tego nie podważyło.

W ocenie sądu Patryk Tomaszewski nie zastosował się do poleceń kontrolującego, a decyzję o wyjściu z samochodu podjął spontanicznie, a nie, jak twierdziła obrona, na znak policjanta wskazujący na przywołanie. -Z wymiany zdań po podejściu do radiowozu wynika, że obwiniony nie powoływał się na gesty wykonane przez policjanta i błędnie zrozumiane – uzasadniała sędzia Joanna Matuszewska-Potocka. Sąd nie skazał go jednak za przejście w niedozwolonym miejscu, bo nie przedstawiono na to jednoznacznych dowodów. Podobnie niewystarczające były dla sądu dowody co do nieprawidłowej barwy kierunkowskazu i braku oświetlenia tablicy rejestracyjnej.

Patryk Tomaszewski po usłyszeniu wyroku zaczął głośno klaskać i krzyknął: “Hańba, sąd najpierw mnie i obrońcę nazywa ciołkami, a teraz “obiektywnie” wydaje orzeczenie nie mając żadnego dowodu. Komunistyczny wyrok!”. – Wszystkie nasze wnioski dowodowe zostały przez sąd odrzucone, więc nie mogliśmy powołać biegłego, który potwierdziłby naszą wersję. W tej sytuacji zostanie złożona apelacja- zapowiada obwiniony. Wskazuje też, że inne wyroki w jego sprawach zostały już zmienione. – To wyraz złego nastawienia sędzi w stosunku do mnie i mojego obrońcy – dodaje.

do Góry