Wicepremier spotkał się z rolnikami [ZDJĘCIA]

Wicepremier i Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Henryk Kowalczyk, spotkał się we wtorek, 29 listopada w pałacu w Racocie z rolnikami. Pytań było sporo, ale czasu niestety niewiele.

Na spotkanie z rolnikami, oprócz wicepremiera, przyjechali też minister Jan Dziedziczak oraz posłowie Jan Mosiński i Tomasz Ławniczak. Nie zabrakło też przedstawicieli władz samorządowych powiatu kościańskiego, gminy Kościan i gminy Krzywiń. Na początku wicepremier Kowalczyk opowiedział ogólnie o sytuacji w rolnictwie, ale też poruszył też temat węgla, cen gazu, walki ze zmowami cenowymi, środków, którymi rząd wspiera rolników, holdingu spożywczego i wyzwań, jakie stoją przed ministerstwem.

ASF

Po wstępnym przemówieniu przystąpiono do zadawania pytań. Tych było wiele, ale dyskusja toczyła się raczej spokojnie. Sporym problemem okolicznych hodowców jest oczywiście afrykański pomór świń i ograniczenia z nim związane.

Czy różnica wynikająca ze strefy czerwonej będzie w jakiś sposób dofinansowana, żebym mógł otrzymać godziwe pieniądze za swoją pracę. Moje świnie są tak samo zdrowe jak świnie ze strefy białej, a dostaje mniejsze ceny za żywiec – pytał jeden z rolników.

Minister odpowiedział, że odszkodowania za różnicę cen były wypłacane, ale okazało się, że było mnóstwo wyłudzeń. Aktualnie toczą się postępowania dotyczących wyłudzeń na łączną kwotę około 180 milionów złotych. – Dlatego też, jeśli pojawi się czerwona strefa, to mamy umowę z ubojniami i te zobowiązały się skupować to mięso, mając gwarancję, że ich mięso odkupi Agencja Rynków Strategicznych. Każdy lekarz weterynarii taką listę zakładów ma – wyjaśnił Kowalczyk.

Afera z Top Farms

Podczas spotkania nie można było ominąć tematu spółki Top Farms, która już wkrótce utraci ogromną ilość gruntów. Nie zostanie bowiem przedłużona umowa na ich dzierżawę. To prostu grozi upadkiem spółki, która zatrudnia sporo mieszkańców powiatu kościańskiego i okolicznych powiatów.

Wszyscy rolnicy łaszczą się na te grunty, jakby w Top Farmsie widzieli diabła jakiegoś. Firma, która przez tyle lat zainwestowała w siebie i pracowników raptem próbujecie to wszystko rozebrać, rozedrzeć. Miałbym prośbę, żeby to przedyskutować jeszcze raz, pomyśleć nad tym wszystkim. Państwo tracicie wyborców na tym całym procesie. Nie było takiej akcji, żeby rolnicy chcieli takiej ziemi. Co pan minister powie pracownikom Top Farmsu, gdzie firma ratowała i dziś ratuje, przyjmuje młodych ludzi, którzy mają kredyty. To dobra firma – mówił jeden z pracowników firmy.

Nikt nie zamierza zniszczyć firmy, trwają poważne rozmowy. Chcemy zachować ośrodki produkcji rolnej, a część gruntów dać rolnikom. Top Farms może zboże od tych rolników kupować. Nie chciałbym, żeby pracownicy tracili pracę – odpowiadał wicepremier. Zaznaczył jednocześnie, że spółka nie wywiązała się z obowiązku wyłączenia 30% areału. W związku z tym firmie nie zostanie przedłużona umowa na dzierżawę ani jednego hektara gruntu.

Oprócz tego pytano jeszcze o odszkodowania za suszę, poruszono temat Wód Polskich i uregulowania koryta Obry, niezadowolenia z działalności zarządu Polskiego Związku Hodowców Koni i handlu wołowiną. Minister obiecał zająć się tymi tematami. Niestety nie starczyło czasu na zadawanie kolejnych pytań, bo wicepremier musiał udać się na kolejne spotkanie, tym razem w Rydzynie. Rolnicy na koniec wręczyli mu jeszcze kosz z płodami rolnymi.

do Góry