Przeszedł 100 kilometrów w niecałą dobę!

Zrobił to! Artur Molendowski z Kościana przeszedł 100 kilometrów w niecałą dobę i sukcesem zakończył swoje wyzwanie. Wszystko by wspomóc uczniów kościańskiej “Czwórki”.

Wyzwanie, które postawił przed sobą pan Artur polegało na przejściu w 24 godziny 100 kilometrów. Akcja ta miała rozpropagować zbiórkę pieniędzy na budowę siłowni zewnętrznej dla uczniów Szkoły Podstawowej nr 4 w Kościanie. Przymiarki do budowy miejsca do ćwiczeń trwały już jakiś czas, ale brakuje niestety funduszu, by pomysł ten zrealizować. Założono więc internetową zbiórkę i by usłyszało o niej jak najwięcej osób Artur Molendowski, który jest przewodniczącym rady rodziców w tej szkole, postanowił zrobić to poprzez właśnie podjęcie wyzwania. Jako, że jest aktywny fizycznie, bo kiedyś biegał, a dziś sporo maszeruje, padło na przejście 100 kilometrów w dobę.

Reklama

W czwartek, 30 maja, o godzinie 6.00 wyruszył spod Szkoły nr 4 w Kościanie w trasę. Na starcie pojawiły się osoby, które postanowiły go wesprzeć. Między innymi burmistrz Kościana, Sławomir Kaczmarek, który objął akcję patronatem, a także dyrektor szkoły, Zbigniew Majchrzak. Wspólnie przeszli pierwsze kilometry drogi. Pan Artur szedł przez Racot, Nowy Dębiec, Krzywiń, Lubiń, Mościszki, Chaławy, Czempiń, Słonin, Stare Oborzyska i ostatnie 10 kilometrów po Kościanie. Starał się iść trasami wyznaczonymi przez PTTK i sporo musiał przejść po jezdni, bo nie było ścieżek. Zahaczył też o odcinek Szlaku św. Jakuba. Swoje wyzwanie relacjonował na profilu facebookowym szkoły. Do mety doszedł w piątek krótko po godzinie 2:30. Zmęczony, ale zadowolony. Marsz zajął mu niecałe 21 godzin. Pod szkołą powitała go rodzina, znajomi i dyrektor szkoły.

Cel był, żeby zmieścić się między 20, a 22 godziny. Udało się całe 100 kilometrów zrealizować, mogę więc być dumny. To było pierwsze 100 kilometrów, które przeszedłem ciągiem, bez spania, z przerwami na śniadanie i obiad tylko. Wrażenia bardzo pozytywne. Zwłaszcza ludzie, którzy pojawiali się na trasie i w mediach społecznościowych. Czułem ogromne wsparcie. Mimo, że nogi bolą i na twarzy widać zmęczenie, to i tak jest dobrze – opowiadał po dotarciu na metę. Jak się okazało, mierzył się nie tylko z odległością, ale też pogodą. Przez pierwsze kilka godzin towarzyszyło mu prażące słońce, ale krótko po południu nad powiat kościański nadciągnęły chmury. Jak się okazało, intensywne opady deszczu i burze przez długi czas omijały pana Artura, ale w końcu deszcz złapał go wieczorem. – Deszcz dopiero mnie dopadł w okolicy Czempinia. Taki szorstki deszcz, który mnie zmoczył, ale na szczęście ubrania były przygotowane tak, że nie przesiąkły. Potem jak kończyłem i chodziłem po Kościanie, to też pogoda sprawiła psikusa, ale to już był przyjemny, chłodzący deszcz. Najważniejsze, że nie padało przez cały dzień – relacjonował.

Okazało się, że wyzwanie to “rozruszało” zbiórkę pieniędzy. Tylko w jego trakcie na konto wpłynęło ponad 3 tysiące złotych. W nocy łączna kwota na niej zbliżała się do 4 tys. zł, a aktualnie to około 4,4 tys. zł. Wesprzeć ją można pod tym linkiem: https://zrzutka.pl/t3m943. Pan Artur zapowiada kolejne akcje, ale kiedy i jakie na razie nie wie. Zastanowi się nad tym później, gdy odpocznie, ale tego odpoczynku za wiele nie miał, bo jeszcze tego samego dnia o 10.00 musi rozpocząć pracę.

Reklama
Go to TOP