Obra Kościan wygrała Puchar Polski na szczeblu OZPN Leszno. W finale kościaniacy pokonali Helios Czempiń 3:1.

Od pierwszych minut zawodnicy Obry wywalczyli sobie obiecujące okazje do strzelenia gola. Dobrze jednak prezentował się bramkarz Heliosa. Po chwili, w 8 minucie spotkania, to jednak goście z Czempinia mogli objąć prowadzenie, tym razem jednak strzał obronił bramkarz z Kościana, który niestety nie złapał piłki i dał możliwość do “dobitki”. Piłka uderzyła jednak w słupek. Pierwszy wybuch radości kościańskich kibiców miał miejsce około 20 minuty meczu, kiedy to Szymon Słoma po przejęciu piłki ominął bramkarza Heliosa i strzelił pierwszego gola. Mało jednak brakowało, by do bramki nie trafił, ponieważ kilkadziesiąt centymetrów przed nią zgubił piłkę. Na szczęście w pobliżu nie było przeciwników i Obra prowadziła 1:0. Szansę, ten sam zawodnik, miał jeszcze pod koniec pierwszej części spotkania, jednak znów widowiskową obroną mógł pochwalić się bramkarz gości.

Od samego początku drugiej połowy meczu kibice z Czempinia próbowali głośnymi okrzykami zdekoncentrować i zdenerwować piłkarzy z Kościana. Odpowiedzi natychmiast udzielił im Tomasz Marcinkowski umieszczając w 1 minucie drugiej połowy piłkę w siatce przeciwników. Szansę na podniesienie wyniku miał też w 67 minucie Dawid Ratajczak z rzutu wolnego, jednak piłka otarła się o słupek. Szans nie pozostawił jednak w 78 minucie gościom Kamil Tomowiak i strzelił bramkę na 3:0. Helios jednak się nie poddawał i zmusił do błędu kościaniaków, przez co samobójcza bramka została zapisana na koncie Michała Gelerta. Po chwili przed gośćmi pojawiła się kolejna okazja, ale tym razem piłka uderzyła w poprzeczkę. Mecz zakończył się więc wynikiem 3:1.

Helios Czempiń mimo przegranej nie miał się czego wstydzić, co potwierdzali zawodnicy i trenerzy obu drużyn. – Pokazaliśmy się z dobrej strony. Walczyliśmy, daliśmy z siebie wszystko i co najważniejsze nie broniliśmy się, ale też atakowaliśmy – mówi Szymon Wichtowski, trener Heliosa. – Wstydu nie było i myślę, że stworzyliśmy kibicom ciekawe widowisko. Dojście do finału to dla nas wielki sukces, ale sukces zasłużony – dodaje Tadeusz Sarbinowski.

[envira-gallery id=”13020″]

do Góry