Przytrzasnął rękę policjantowi? „Potraktowali mnie jak śmiecia!”

Przytrzasnął rękę policjantowi? „Potraktowali mnie jak śmiecia!”

Kościaniak, Wiesław Mojs, został oskarżony o naruszenie nietykalności policjanta. Miał przytrzasnąć drzwiami rękę funkcjonariuszowi.

Oskarżony nie zgadza się z zarzutem i sam twierdzi, że policjanci źle go potraktowali. Pan Wiesław został oskarżony o to, że 3 listopada 2017 roku naruszył nietykalność funkcjonariusza w ten sposób, że uderzył go drzwiami w rękę, czym spowodował stłuczenie przedramienia. W poniedziałek, 11 czerwca, odbyła się pierwsza (i nie ostatnia) rozprawa przeciw Wiesławowi Mojsowi.

Jak zeznaje oskarżony, był to piątek, około godziny 19.30 na os. Piastowkim. Pan Wiesław Przebywał na dworze i w pewnym momencie zauważył, patrol policji zaczepiający jakiegoś chłopaka. – Stanąłem więc we wnęce klatki schodowej i zacząłem nagrywać to telefonem – opowiada. – Po skończonej przez policjantów interwencji zacząłem się wycofywać i otworzyłem drzwi do klatki. Wtedy podleciał do mnie policjant, pociągnął mnie i próbował odebrać telefon. Po chwili zostałem skuty w kajdanki i „zglebowany”, a głowę przyciśnięto mi do ziemi butem. Zostałem też potraktowany gazem i czułem też, że ktoś wygina mi palce u rąk – zeznawał. – Potraktowali mnie po prostu jak śmiecia! – mówił oburzony. 

Następnie został przewieziony na komisariat. – Tam dostałem z kolana upadłem. Leżałem kilka minut i cały czas  byłem skuty kajdankami – twierdzi pan Wiesław. Przebadano go dwukrotnie na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. – Po chwili zjawił się policjant, bym podał mu numer PIN telefonu, by mógł usunąć nagranie. Nie podałem, bo nie pamiętałem. Zostałem zamknięty na całą noc, a około 7 rano znów zbadano mnie alkotestem i później znowu, mimo że pokazywał on wynik 0,0. Później przedstawili mi zarzut naruszenia nietykalności policjanta, z czym się nie zgodziłem – opowiada. W międzyczasie zadzwoniła również jego żona, która podała numer PIN i udało się odtworzyć nagranie. – Wtedy przyszedł komendant i po obejrzeniu interwencji nie był wcale zadowolony – zaznacza Wiesław Mojs. – Potem powiedzieli, że wystawią mi dwa mandaty i  że jeśli się nie zgodzę to nie wyjdę, więc je przyjąłem – mówi Mojs.

Podczas posiedzenia zeznawał też funkcjonariusz, którego ręka miała być przytrzaśnięta drzwiami, choć jak zaznaczył, nie pamięta już szczegółowo całej interwencji. – Zostaliśmy wezwani do pomocy pieszemu patrolowi zajmującemu się obywatelem, który nie stosował się do poleceń. Były tam też inne osoby, w tym oskarżony, który krzyczał „k**a zostawcie go, on nic nie zrobił” – relacjonował. Pan Wiesław miał podejść zbyt blisko funkcjonariuszy i wyciągnął telefon nagrywając interwencję, został więc wezwana do odsunięcia się. – Po zakończeniu chciałem do niego podejść celem wylegitymowania, ale wbiegł na klatkę schodową, więc ruszyłem się za nim. Szybkim i agresywnym ruchem zamykał drzwi od klatki i przytrzasnął mi rękę, po czym zaparł się nogami i ścianę. Nie mogłem uwolnić ręki i musieli pomóc mi koledzy – przedstawiał swoją wersję policjant. Jak dodał, oskarżony przez cały czas był agresywny. – Cały czas powtarzał, że ma nagranie i mnie zwolnią. Później jednak zaczął przepraszać, twierdził że za dużo wypił i że nie chce problemów. Więcej nie pamiętam – zeznał.

Oskarżony oczywiście nie zgadza się z tą wersją wydarzeń. Jego obrońca wskazał, że drzwi do klatki schodowej posiadają mechanizm zabezpieczający przed zbyt szybkim zamykaniem (by nie trzaskały) i nawet używając znacznej siły potrzeba około 8 sekund, by je zamknąć, co nie zgadza się z nagraniem. Wskazuje też na różnice w budowie ciała pomiędzy oskarżonym, a funkcjonariuszem, który jest nie tylko wyższy, ale też cięższy, więc nie powinien mieć problemów z odepchnięciem drzwi. Obrońca zwrócił również uwagę na to, że zmieniono treść zarzutu. Pierwsze mówiło o przytrzaśnięciu ręki drzwiami, a drugie o uderzeniu w rękę.

Niestety podczas posiedzenia nie udało się przesłuchać pozostałych świadków, więc postanowiono wyznaczyć kolejny termin na październik. Po wysłuchaniu świadków odbędzie się też eksperyment procesowy na miejscu zdarzenia.

Piotr Pewiński

Related Posts

Leave a reply

Captcha Click on image to update the captcha .